Opublikowano:

Piąteczek, wracam z roboty z…

Piąteczek, wracam z roboty z bananem na gębie. Centrum Wrocławia, korek w ch*j, 5 pasów przed światłami, zielone światło no to ruszam. Samochód gaśnie, próbuje odpalić jeszcze raz, wpada w wibracje, próbuję jeszcze raz, to samo. No to awaryjne, czekam 2 min, próbuje odpalić – padło moje słabe aku, bo zapomniałem wyłączyć świateł. No kurwa zajebiście debilu, pograne. Stoję na 3 pasie, więc trzeba przepchać ponad 2 tonowego kolosa przez dwa pasy, aby nie blokować całego miasta. Nie jest to łatwa sztuka, ale co zrobić, jak nikt nie raczy ruszyć dupska Ci pomóc. Oblany potem przy 15 stopniowym mrozie próbuje dalej i nagle wysiada #rozowypasek z samochodu za mną, spódnica, buty na obcasie, lvl 25. Myślę sobie: „Pewnie paniusa zaraz zacznie się sapać, co odjebałem, dlaczego blokuję pół miasta”. A ta wyskakuje, czy nie pomóc w zepchnięciu samochodu. Zamurowało mnie. No kurwa tego się nie spodziewałem. Samochód nie myty dobre 2 miesiące, kolor szary, a z fabryki wyjechał czarny, dzieci mogłyby na nim wiersze pisać. Centymetra szmatki nie miałem, więc zdejmuję czapkę i w ciągłym szoku podaję jej, żeby podłożyła sobie pod ręce, aby się nie ubrudziła. Udało nam się zepchnąć na chodnik tego kloca, w końcu mogę dzwonić po ziomeczków, żeby ogarnąć holowanie pod mój dom. Odwracam się a ona migiem wraca do swojego IS200, więc tylko zdążyłem krzyknąć „Dziękuję, uratowałaś mi życie!”. Odwzajemniła się uśmiechem, wsiadła i odjechała. Godzinę czekałem na kumpla w wychłodzonym samochodzie i cały czas miałem przed oczami sytuację, która właśnie mi się przydarzyła. Szacunek.
#samochod #rozowepaski #historia