Opublikowano:

Kadr z amatorskiego filmu…

Kadr z amatorskiego filmu przedstawia jedne z ostatnich momentów normalnego lotu Boeinga 747 linii Japan Airlines. W ciągu następnej godziny lot tej maszyny miał zakończyć się tragedią na ogromną skalę.

Był 12 sierpnia 1985 roku. O godzinie 18:12 z lotniska Haneda w Tokio wystartował lot numer 123 linii Japan Airlines. Na pokładzie Boeinga 747SR o numerze rejestracyjnym JA8119 znajdowały się 524 osoby – 15 członków załogi i 509 pasażerów. Samolot wykonywał rutynowy rejs do Osaki – wielu pasażerów wybierało się tam, aby wziąć udział w obchodach tradycyjnego święta Obon. 12 minut po starcie samolotem naglę targnęła eksplozja, połączona z utratą ciśnienia w kabinie. Początkowo załoga uważał, iż jej źródłem mogło być odpadnięcie drzwi komory podwozia. Prawie natychmiast kapitan Masami Takahama zgłosił stan krytyczny kontroli obszaru w Tokio. Odrzucił przy tym ofertę lądowania na lotnisku w Nagoi, prosząc o powrót na lotnisko Haneda.

Prawie natychmiast, jednak, kontrolujący lot pierwszy oficer Yutaka Sasaki zgłosił problemy z kontrolowaniem maszyny. Wkrótce okazało się, że wszystkie cztery systemy hydrauliczne samolotu, odpowiedzialne za kontrolowanie lotek, klap steru wysokości i steru kierunku były puste. Pozbawiony kontroli samolot zaczął zbaczać z kursu, oddalając się od Tokio. Załoga nie była również w stanie kontrolować wysokości samolotu, przez co na przemian nurkował on, a następnie wznosił się, kiwając się na boki. Wkrótce załoga odkryła, iż była w stanie w bardzo ograniczonym zakresie kontrolować samolot z pomocą zmieniania ciągu silników. Ta metoda kontroli była jednak bardzo nieprecyzyjna, przez co samolot, zamiast powracać w kierunku wschodnim do Tokio, zaczął lecieć na północ, w stronę pasm górskich w okolicach góry Fuji.

Załodze udało się utrzymać samolot w powietrzu przez ponad 30 minut od dekompresji. Pomimo tego, ich wysiłki były daremne. Samolot wkrótce zszedł zbyt nisko i rozbił się o zbocze góry Takamagahara, położonej o 140 kilometrów na północny zachód od Tokio. Miejsce katastrofy odkrył 20 minut później pilot samolotu C-130 US Air Force, stacjonującego w położonej nieopodal bazie Yokota. Amerykańscy kontrolerzy wcześniej próbowali nawiązać kontakt z lotem 123, oferując mu lądowanie na pasie startowym bazy. Ich oferta została jednak zignorowana – najprawdopodobniej zajęta sterowaniem samolotem załoga nie zwróciła uwagi na tą prośbę, aczkolwiek została ona nagrana na taśmie rejestratora głosów w kokpicie. Po odkryciu wraku maszyny jego lokalizację przekazano władzom japońskim, zaś Amerykanie rozpoczęli przygotowania do podjęcia akcji ratunkowej. Wkrótce jednak otrzymali oni rozkaz pozostania w bazie i nieangażowania się. Nad miejscem katastrofy po zmroku przeleciał również śmigłowiec Japońskich Sił Samoobrony – jego pilot zgłosił brak widocznych ocalonych, po czym odleciał, nie ryzykując lądowania w nocy na stoku o nachyleniu sięgającym 45 stopni. Ratownicy na ziemi postanowili przeczekać noc w wiosce położonej 63 kilometrów od miejsca katastrofy bez nadziei na odnalezienie jakichkolwiek ocalonych.

Następnego dnia rano ratownicy w końcu dotarli pieszo do miejsca katastrofy. Tam dokonali zaskakującego odkrycia – odnaleziono czwórkę ocalonych z katastrofy, których natychmiast przetransportowano do szpitala. Według zeznań jednej z ocalonych – Yumi Ochiai – uderzenie o zbocze góry przeżyło znacznie więcej osób. Siedziały one w dużej mierze w tylnej sekcji samolotu, która nie była tak bardzo wystawiona na przeciążenia jak reszta samolotu. Sekcje zwłok pasażerów znalezionych w części ogonowej samolotu wykazały, iż przyczyną śmierci wielu z nich była hipotermia bądź też rozległy krwotok wewnętrzny. Ostatecznie w katastrofie zginęło 520 osób – do dziś jest to najgorsza katastrofa lotnicza pojedynczego samolotu w historii lotnictwa cywilnego.

Śledztwo prowadzone przez Japońską Komisję Badania Wypadków Lotniczych, przy współpracy z amerykańską Narodową Radą Bezpieczeństwa Transportu i konsultantami Boeinga wykazało, iż za wypadek odpowiedzialna było rozszczelnienie i rozerwanie tylnej grodzi ciśnieniowej spowodowane pęknięciami zmęczeniowymi. Siedem lat wcześniej samolot JA8119 wylądował na lotnisku w Osace ze zbyt mocno zadartym nosem, przez co ogon samolotu uległ uszkodzeniu w wyniku szorowania po pasie startowym. Uszkodzeniu uległa również dolna część grodzi ciśnieniowej. Jej naprawa została źle wykonana – zamiast dwóch rzędów nitów, dolna i górna część grodzi połączone były jedynie jednym rzędem, co zmniejszyło wytrzymałość grodzi do ok. 70%. Według obliczeń, źle naprawiona gródź mogła wytrzymać do 9000 cykli starów i lądowań. W chwili katastrofy samolot miał na koncie ponad 12 tysięcy wykonanych startów i lądowań, głównie ze względu na fakt, iż był używany na trasach krajowych.

Według śledczych, w momencie rozpadnięcia się grodzi powietrze z kabiny pasażerskiej uciekło przez powstały otwór do ogona samolotu. Siła uciekającego powietrza była na tyle duża, iż oderwała ona cały statecznik pionowy, rozrywając przy tym przewody hydrauliczne. Oznaczało to, iż praktycznie natychmiast po rozpoczęciu kryzysu załoga nie miała szans na uratowanie maszyny. Pomimo tego, udało jej się utrzymać samolot w powietrzu przez 32 minuty – wyczyn ten nie udał się jakiejkolwiek innej załodze, która próbowała przetestować ten sam scenariusz na symulatorze.

Katastrofa odbiła się fatalnie na wizerunku linii Japan Airlines. Po wypadku, obłożenie kursów krajowych spadło o prawie 25%. Linia wypłaciła również ponad 780 milionów jenów (7,6 milionów dolarów) odszkodowań rodzinom ofiar. Niedługo po katastrofie ówczesny prezes Japan Airlines – Yasumoto Takagi – podał się do dymisji. Hiroo Tominaga – szef działu serwisowego linii i Susumu Tajima – inżynier, który jako ostatni pozwolił na korzystanie z samolotu – popełnili samobójstwa. Linie Japan Airlines korzystały z Boeingów 747 aż do roku 2011 – 41 lat po rozpoczęciu użytkowania tego typu maszyn. Dziś połączenie Tokio – Osaka obsługiwane jest przez lot nr 127 z pomocą samolotów Boeing 767 bądź 777.

#historia #historiajednejfotografii #lotnictwo #japonia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki