Opublikowano:

Pierścień rzymski z…

Pierścień rzymski z wizerunkiem Minerwy

Pierścień rzymski z wizerunkiem Minerwy w wypukłym kamieniu szlachetnym (tzw. kamea). Obiekt wykonany na I wiek n.e. Zlokalizowany w Getty Museum.

Pierścień rzymski z wizerunkiem Minerwy

#archeologia #imperiumromanum #historia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki #venividivici

————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Dotacje

Opublikowano:

Czy ONZ gwarantuje…

Czy ONZ gwarantuje bezpieczeństwo?
Organizacja Narodów zjednoczonych angażuje się w wiele pozytywnych, pomocowych działań. Jednak wiele tragedii dokonujących się bezpośrednio pod jej okiem, takich jak masakra w Srebrenicy pokazuje, że w kwestii obiecywanego przez nią bycia strażnikiem pokoju i bezpieczeństwa, teoria jest bardzo daleka od praktyki. Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/6396547/czy-onz-gwarantuje-bezpieczenstwo/

#europa #balkany #swiat #ciekawostki #historia #onz

Opublikowano:

#historia #norymberga Proces…

#historia #norymberga

Proces w Norymberdze-dzień piąty.

Szatański plan ataku na Czechosłowację- tajne dokumenty demaskują hitlerowców

W czasie procesu w Norymberdze oskarżyciele amerykańscy przedłożyli trybunałowi dowody istnienia t. zw. „planu zielonego”, który w szyfrach niemieckich oznaczał atak na Czechosłowację. Tekę zawierającą oryginał tego planu znaleziono w pobliżu Salzburga. Obecnie został on doręczony sekretarzowi trybunału.

Jeden z dokumentów, jak się okazało, był tajnym protokołem dotyczącym konferencji, jaką odbył Hitler oraz Keitel dnia 21 kwietnia 1938 roku, czyli miesiąc po opanowaniu Austrii. Dokument ten stwierdza, że nagły atak celem opanowania Czechosłowacji wzbudziłby zbyt wrogą reakcję w świecie. Z tego powodu Hitler uważał, że należy przeprowadzić błyskawiczne uderzenie po wywołaniu incydentu, jakim byłoby np. zamordowanie ambasadora niemieckiego w Pradze. Hitler i Keitel zauważyli, że taka metoda byłaby najlepsza, ponieważ długa seria akcji dyplomatycznych pozwoliłaby Czechosłowacji na przygotowanie się do odparcia ataku niemieckiego. Opracowano szczegóły, które miały na celu osiągnięcie sukcesu w ciągu pierwszych czterech dni, aby ewentualna interwencja z zewnątrz była już bezcelowa. Plan podbicia Czechosłowacji przewidywał wykorzystanie czeskiej „piątej kolumny” i t. zw. „wolnego korpusu sudeckiego”. „Zielony plan” przewidywał początkowo inny projekt zdobycia Czechosłowacji, mianowicie nagły atak bombowy bez żadnego powodu, plan został jednak odrzucony z obawy przed reakcją reszty świata i wystąpieniem przez to krytycznej sytuacji. Protokół zawiera dosłowne oświadczenie Hitlera następującej treści: „Zadecyduję o rozpoczęciu akcji przeciw Czechosłowacji, a wtedy będzie się można przekonać, jak w wypadku okupacji zdemilitaryzowanej strefy (przypuszczalnie Nadrenii) i wejścia w granice Austrii, że Francja nie ruszy się, a Anglia nie będzie interweniować”. Wyczerpujące szczegóły zawiera również drugi dokument dotyczący planów okupacji Czechosłowacji. Hitler i Keitel na tej samej konferencji uzgodnili także przygotowanie ” planu czerwonego”, który oznaczał atak na mocarstwa zachodnie, tak, aby można było wprowadzić go w życie w każdej chwili.

Następnie prokuratorzy amerykańscy przedłożyli trybunałowi protokół i notatki adiutanta Hitlera, które dotyczyły innej tajnej konferencji z 23 maja 1939 roku. W konferencji tej oprócz Hitlera wzięli udział Goering, Raeder i Keitel. Autentyczność tych dokumentów została potwierdzona przez Keitela podczas śledztwa. Hitler oświadczył na tejże konferencji, że problem Polski z pewnością wywoła konflikt z zachodem. Posiadanie zagłębia Ruhry zadecyduje o długości wojny, jaką Niemcy mogą prowadzić. Na neutralność Belgii i Holandii nie należy zwracać uwagi, a sama Holandia powinna być zaatakowana z błyskawiczną szybkością. Hitler dodał także, że Anglia będąca źródłem oporu przeciwko Niemcom, może zostać rzucona na kolana dzięki długotrwałej blokadzie.

Dalej protokół omawia zagadnienie Polski. Hitler oświadcza, że w sprawie konfliktu z naszym krajem nie chodzi o Gdańsk, ale o rozszerzenie niemieckiej przestrzeni życiowej. Odpowiednią propagandę i argumenty ma opracować sam Fuhrer. Na zakończenie posiedzenia Hitler wyraził zdanie, iż każdy, kto chciałby optować za znalezieniem kompromisu w sprawie polskiej, byłby „świnią i psem”.

Obrona wniosła w poniedziałek wniosek o powołanie własnych świadków. Trybunał ogłosił zgodę na prośbę oskarżonego Hessa w sprawie przedłożenia listu, który napisał do Hitlera w przeddzień odlotu do Anglii.

Sam Hess budzi coraz większe zainteresowanie swoim zachowaniem. Kiedy dziś rano pojawił się na rozprawie, zażądał zrobienia mu zdjęcia. Podczas rozprawy ponownie skupiał się bardziej na lekturze książki, niepokój budzi też to, że oskarżonemu zdarza się wybuchać śmiechem bez żadnego widocznego powodu.

Trybunał ogłosił postanowienie, że pod uwagę będą brane tylko te dowody, które zostaną odczytane przed sądem. W ten sposób obrona ma w dużej mierze ułatwione zadanie, gdyż każdy dokument, który zostanie odczytany, będzie niezwłocznie podany do wiadomości w języku niemieckim.

Opublikowano:

Śledczy Narodów Zjednoczonych…

Śledczy Narodów Zjednoczonych przeglądają wypłowiałe ubrania nieopodal Srebrenicy szukając masowych grobów, kwiecień 1996

#starszezwoje – tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

#historia #fotohistoria #wojna #myrmekochoria

Opublikowano:

1. Eryk Lipiński wspomina…

1. Eryk Lipiński wspomina proces w Norymberdze i zeznania Hansa Franka. (Archiwum PR) 18:11

2. Proces norymberski w archiwalnych nagraniach Polskiego Radia wspominają: K. Małcużyński, M. Podkański, L. Marszałek, W. Pawlak i T. Cyprian – prokurator z ramienia rządu polskiego. 38:34

Rozpoczynam nowy tag:

#audycjahistoryczna

Plus = będę wołać do następnego wpisu na tym tagu.

Zapraszam @Loskamilos1 widziałem twoje świetne wpisy o procesie w Norymberdze. Natchnąłeś mnie ;]

PS Dzisiejsze nagrania należą do Polskiego Radia.

#historia #iiwojnaswiatowa #podcast

Opublikowano:

Literackie impresje |2| Jako…

Literackie impresje |2|

Jako że Wykop to prawdziwe siedlisko arcy-Polaków, postanowiłem podzielić się jednym z ostatnich czytelniczych doświadczeń, mianowicie lekturą „Nadberezyńców” Floriana Czarnyszewicza. Niektóre wydawnictwa od czasu do czasu próbują przywrócić – a nawet nie tyle przywrócić, ile wprowadzić – do obiegu dzieła, które w wyniku różnych okoliczności nie zapisały się żywiej w świadomości Polaków (np. z powodu cenzury). Czasami są to utwory gatunkowe, czasami to nie kwestia jakichś okoliczności, tylko przeciętności danego utworu, który mimo walorów poznawczych, no i rzecz jasna, słusznych idei, po prostu trąci myszką. Ale to nie przypadek „Nadberezyńców”. Co w sumie można uznać za paradoks, nie ma bowiem już takiego świata, jaki opisał ten autor w swojej książce, i nie ma już takich Polaków, jakich w niej przedstawił, a język, pełen gwarowych, kresowych, półbiałoruskich wtrętów, też już nie istnieje. A czyta się wybornie!

Wydawca na okładce podparł się cytatem z Miłosza, to i ja się podeprę, coby zachęcić arcy-Polaków z Wykopu do lektury, bo jaki Miłosz był, tak był, ale przecież wyczucia literackiego odmówić mu nie można:Wystarczyło jednej stronicy, ażebym uległ wpływowi tego narkotyku i przeczytał jednym tchem 577 stronic dużego formatu.

Obok jest też wielce aprobatywna wypowiedź Jędrzeja Giertycha, ale nie przesadzajmy już z tymi autorytetami, jeden wystarczy. Ja wprawdzie jednym tchem nie przeczytałem całej, obszernej powieści, bo jestem czytelniczym ślimakiem, ale w zasadzie byłbym gotów dołączyć do tych laudacji. Tak w skrócie, o co w ogóle chodzi i kim był imć Florian Czarnyszewicz: Ano przedstawicielem polskiej szlachty szaraczkowej żyjącej jeszcze na początku XX w. nad tytułową Berezyną, a więc niedaleko Bobrujska, obecnie w centralnej Białorusi. To ważne, nie chodzi bowiem o okolice Grodna, bo to do dzisiaj kojarzone jest z mniejszością polską, która zresztą nadal tam żyje, tylko właśnie o tereny położone dalej na wschód, wchodzące jeszcze w skład I Rzeczpospolitej. Szacuje się, że żyło tam od 750 tys. do nawet 1,5 mln Polaków, trochę bogatszego ziemiaństwa, sporo szlachty szaraczkowej, a więc ludzi żyjących z roli i de facto na podobnej stopie życiowej jak białoruscy chłopi, ale przechowujących zwyczaje, wiarę i szerzej: kulturę polską. I wojna światowa przyniosła Polakom niepodległość, ba, przyniosła ją nawet na parę miesięcy Nadberezyńcom. Mieli swoją Rzeczpospolitą Bobrujską, Bobrujsk przez chwilę był pełen czerwono-białych barw, a po jego ulicach chodzi polscy żołnierze. A potem przyszedł traktat ryski, o którym my czytamy ze wzruszeniem ramion, a który dla Nadberezyńców, w tym Czarnyszewicza, był kataklizmem. Nad Berezyną Polski miało już nigdy nie być. Część Polaków wyjechała więc w granice II Rzeczpospolitej, wielu zostało, bo nie chcieli opuścić bliskich im ziem – niektórzy „zbiałorusieli”, inni zostali wymordowani w akcji antypolskiej NKWD w latach 1937-1938.

Czarnyszewicz przebywał krótko w Wilnie, ale już w 1924 r., w jakimś stopniu pewnie w wyniku rozczarowania poryskim układem, opuścił Polskę i wyjechał do Argentyny, gdzie pozostał do końca życia. Pracował ciężko jako robotnik. Tęsknił za Polską, i to właśnie z tęsknoty w dużej mierze powstali „Nadberezyńcy” w 1942 r. Książka ma idylliczny vibe – nie chodzi o to, że autor patrzy na tamten świat przez różowe okulary, ale o uczucie dla tego, co zginęło, a co stanowiło treść życia wielu ludzi. Wszystkiemu towarzyszy bardzo dyskretny, ale gorzki posmak zbliżającego się końca marzeń o niepodległości i końca tej rzeczywistości w ogóle (akcja powieści rozłożona jest mniej więcej na drugą dekadę XX w.). Książka jest eklektyczna, ale w dobrym znaczeniu tego słowa – ma coś z epopei i z gawędy, i z romansu, i z powieści łotrzykowskiej, niemniej zachowuje spójność. Da się wyczuć w tym nastrój znany z „Pana Tadeusza” i „Nad Niemnem”, ale nie bójcie się, żywy, płynny, bogaty i naturalny język poniesie was łatwo przez kolejne stronice, jak narkotyzującego się Miłosza.

Wspomniałem na początku, że to o Polakach, których już nie ma. No trochę tak jest – aczkolwiek warto mieć na uwadze, że to w jakimś stopniu projekt idylliczny, przefiltrowany przez tęsknotę, żywy, barwny, ale, rzekłbym, programowo archaizujący ten świat, czyniący z niego taką zaginioną Atlantydę. W każdym razie współczesnemu człowiekowi, czy lewemu, czy prawemu, obca jest taka uczuciowość, taki świat wyobraźni, jak ten przedstawiony przez autora. Możliwość spojrzenia na coś, czego już nie ma, uznaję jednak – obok walorów czysto literackich – za zaletę tej powieści.

Na marginesie uczuciowości: żeby w XX w. nadawać wątkowi romansowemu formułę rycerską, to trzeba było być Polakiem. Na Zachodzie palili głupa przez chwilę, bo ja wiem, kiedy ci trubadurzy brzdąkali – w XIII w.? Nam zostało na parę wieków, aż obudziliśmy się na Wykopie na tagu blackpill czy przegryw. Pan Florian uznał za stosowne umieścić kobietę na piedestale – i nie, nie jak u Schulza czy innego Strindberga w roli femme fatale. Tutaj dla kobiety traci się głowę nie dlatego, że jest demoniczna, tylko z uwagi na cały wachlarz cnót niewieścich.

A byłbym zapomniał, jak informują w ramach słodko-gorzkiej ciekawostki Paulina Subocz-Białek i Ireneusz Staroń w solidnym opracowaniu do powieści Czarnyszewicza („Poza mapą. O «Nadberezyńcach» Floraiana Czarnyszewicza”), pradziadkiem Arweny, a dziadkiem Stevena Tylera, był Feliks Blancha, tzn. Feliks Czarnyszewicz, tzn. brat Floriana. I nawet jak Aerosmith koncertowali w Rosji, to wokalista wyraził zadowolenie, że to niedaleko Ukrainy, gdzie są jego rodzinne korzenie. No Ukraina czy Białoruś, jeden pies… Czas jest bezlitosny. Kiedyś cały świat, język, zwyczaje, uczucia, więzi rodzinne, no i ludzie – poza powieścią Czarnyszewicza prawie nic już nie pozostało, prawie wszystko w niej się skupiło, w tym ludzka pamięć.

#literatura #literaturapolska #kresy #historia #ksiazki #czytajzwykopem #literackieimpresje

Opublikowano:

Znalazłam taki dokument…

Znalazłam taki dokument dziadka w domu, data rozmazana. Z opowiadań wiem, że dziadek służył w wojsku do lata 1939, we wrześniu 1939 został wywieziony do Niemiec, do domu po wojnie wrócił na przełomie 1945/1946. Nigdy nie mówił gdzie służył w wojsku. Z dokumentu wynika, że był polskim policjantem na terenie Niemiec. Ktoś posiada jakąś wiedzę, co to za dokument, w jakim celu był wystawiony? Jak to możliwe, żeby Polak służył jako policjant w Niemczech? Ten dokument pochodzi z okresu przedwojennego?

pokaż spoiler dane dziadka oraz nazwy miejscowości ukryłam

#dokument #historia #pytaniedoeksperta #2wojnaswiatowa