Opublikowano:

PARK . Piwa nie cierpiałem od…

PARK
.
Piwa nie cierpiałem od dziecka. „Jak dziecko może lubić piwo?” ktoś spyta. To pachnie patologią. Zapomniałem dodać, że jasnego nie lubiłem. Za to chętnie piłem słodki bezalkoholowy „karamalz”. Pierwsza piwna „biesiada” odbyła się w nieczynnym obecnie parku browarnianym koło pałacyku. Ojciec wziął dwa jasne, a mnie karmelkowe 0,3 l. I tak to wyglądało. Pamiętam, jak przed konsumpcją powiedział „ino niy mów mamusi”. Często ten sam wariant biesiady uprawialiśmy na dworcu w Pszczynie, czekając na pociąg. Oczywiście pod okiem niezadowolonej mamusi.
.
Tata uwielbiał piwo i siedzenie z ludźmi przy stole z kufelkiem jasnego. Ładnych parę lat temu dowiedziałem się od siostrzeńca, że on również był z dziadkiem w parku. I tu się wyraził następująco „i wtedy jo się dowiedzioł: co to jest Biergeselschaft” (mieszka w Niemczech).
.
Bardzo boleję, że wciąż nie można wejść do parku i jak za starych lat napić się jasnego z pianką. Zostały mi wspomnienia i stare zdjęcia. Teraz kiedy w ogóle nie można się napić w żadnej knajpie piwa, cierpię podwójnie. #zajebanezfacebooka #tychy #piwo #historia

Opublikowano:

Politycy też są ludźmi i…

Politycy też są ludźmi i czasami ulegają magii liczb.

Przykład: rozejm kończący I Wojnę Światową wszedł w życie 11go dnia 11go miesiąca o godzinie 11ej czasu paryskiego.

Wiedziałem, że Ławrow był w Indiach i sprawa Sputnika została dogadana. Pozostawało pytanie kiedy? I pomyślałem, że Indie mogą zostać 60ym krajem, który wyda zezwolenie na Sputnika w 60tą rocznicę lotu Gagarina. (60~60, Gagarin~Sputnik).

I to cała tajemnica. Stanowczo dementuję insynuacje, że otrzymałem wcześniej informacje z Moskwy.
//
#heheszki #historia #pierwszawojnaswiatowa #szczepienia #koronawirus #matematyka #rosja #indie

Opublikowano:

610. Trzy rewolucje w nauce…

610. Trzy rewolucje w nauce historycznej.

Jako epigraf, zostawię tutaj komentarz z poprzedniego postu. Przez jakiegoś użytkownika, który czuje, ale nie rozumie, że żyje w czasach historycznych, porównywalnych z wynalezieniem prasy w XVII wieku.

„Gazeta jako najbardziej wartościowe źródło historyczne – jaaasne!
Gazeta to nie mniej zdradliwe źródło niż literatura piękna czy kroniki.
Powstała w celu urabiania opinii społecznej i rajcowania ludności
sensacją. Może dać pewne wyobrażenie o sposobie myślenia w danym czasie
i pewnych tendencjach społecznych, a o faktach w nie większym stopniu niż
kroniki. Jak wszystkie źródła pisane, wymaga konfrontowania z innymi
historycznymi „pamiątkami”.

Myśl, że w gazecie można wydrukować kłamstwo, nie była dla ludzi trywialną myślą jeszcze na początku XX wieku. Przynajmniej nie we wszystkich gazetach naraz, była ich opinja. Późniejsze wydarzenia zbawili ludzi przynajmniej od tego złudzenia. Nie mogą że oni kłamać na wszystkich kanałach telewizyjnych. Tak, możemy! Jak mówi nam motto wyborcze B.Obamy zwięźle i szczerze.

Do samego końca ludność najświetniejszej demokracji świata opierała się tej prostej myśli – „wszystkie media mogą kłamać”, ale w końcu nawet oni zostali zmuszeni do uznania rzeczywistości.

Jaki wynalazek sprawił, że ten banał stał się oczywisty. Naturalnie, że był to Internet.
Żyjemy w epoce historycznej, w której znaczenie historii zmienia się po raz kolejny.

Wymienię te trzy zmienne punkty, które każdy historyk musi wziąć pod uwagę, pamiętając dokładnie, na jaki okres kieruje swoje przenikliwe oko badacza.

Wynalezienie pisma. / Wynalezienie druku. / Internet.

A historie pisane o owych trzech okresach, jakie następują po owych trzech wynalazkach, będą miały zupełnie odmienny charakter.

W poprzednim poście pisałem jak wynalezienie prasy drukarskiej i regularnej gazety wyeliminowało taki problem nauki historycznej wcześniejszych okresów jak legendarne postacie historyczne, które naprawdę nigdy nie żyły. Taka sytuacja, która była możliwa w książkach pisanych, jakimi są kroniki, które w tekście zawierały postacie rzeczywiste i zmyślone, nie jest możliwa, gdy mamy prasę. Gazety nie piszą o bohaterach literackich.

Innym problemem, który rozwiązał druk, jest atrybucja książek. W przypadku książek drukowanych nie jest możliwe odnalezienie nieznanego wcześniejszego rękopisu. Niektórzy próbowali tej sztuczki, ale epoka się zmieniła. Teraz te próby wydają się śmieszne.

Część II.

Wśród historyków panuje przekonanie (nie panuje, ale powinno), że nauka historyczna zaczyna się w którymkolwiek punkcie globu dopiero w chwili, gdy ludzie tam żyjący zaczynają używać pismo, lub na tę terytorium przenikają ludzie z kulturą pisma.

Oznacza to, że dla różnych ludzi i terytoriów historia zaczyna się w różnych momentach czasu. Dla wewnętrznych regionów Afryki może to być tak późno jak XIX wiek. Dla Indian północnoamerykańskich jest to XVIII wiek.

Ludzie mogą tam żyć tysiące lat i nawet prowadzić między sobą krwawe wojny. Ale ponieważ nie zostały one zapisane. Dla historyków nie ma o czym mówić. Przed tym momentem może istnieć antropologia prymitywnych plemion lub badania geologiczne i zmian klimatycznych, archeologia wczesnych migracji, nawet analizy DNA. Ale nie będzie historii, bo ta historia nie będzie miała ani historycznych osób, ani odrębnych wydarzeń historycznych.

Wielka cisza. Węzeł, odłamek garnka, ząb, wielka mrówka ugryzła słońce, a wszystkie psiegłowcy zostały przez to ukarane.

Wielki dowcip na Europejczyków nowych czasów, który zacząli się około XVII wieku, stworzyli autorzy antyczni. A szczególnie Homera.

Europejczycy w XVIII wieku zdecydowali, że ich prehistoryczni przodkowie mieli literaturę ustną, zanim nabyli umiejętność pisania.

Ci niepiśmienni przodkowie pisali powieści w swoich umysłach, a potem przekazywali je następnym pokoleniom. Europejczycy zaczęli poszukiwać tych mitycznych narodowych legend i eposów. A kto szuka, ten zawsze znajdzie.

Szkoci znaleźli „Pieśni Osjana”, Niemcy „Pierścienie Nibelungów”, Rosjanie „Słowo o pułku Igora”, Czesi „Rękopis królowodworski”, Anglicy „Beowulfa”. Dwa z tych pięciu uznawane są przez współczesną naukę historyczną za bezwstydne fałszerstwa, a trzy to autentyczne legendy, a nawet literatura średniowieczna. Choć, oczywiście, wszystkie one od początku do końca zostały napisane przez współczesnych XVIII-wiecznych zawodowych literatów.

Część III.

Wynalezienie książek doprowadziło do rozkwitu mitów i legend. Opowieści o bogach i bohaterach. Ale jak łatwo jest napisać boską historię, tak samo łatwo jest napisać historię królów i królestw. W końcu to tylko książka, bierzesz do ręki pióro i piszesz, co chcesz.

Ale po wynalezieniu prasy okazało się, że nie można już wymyślać postaci historycznych. Ale pojawiła się nowa możliwość – można skopiować swoją legendę państwową milion razy. Wątpliwej jakości państwowe legendy historyczne nie mogły już być tak łatwo tworzone, lecz były produkowane w milionach egzemplarzy w drukowanych podręcznikach szkolnych i encyklopediach.

Jedna możliwość przepadła, pojawiła się inna. I wszystko było dobrze przez prawie 400 lat, gdy państwa miały monopol na prasę drukarską, albo mogły łatwo ograniczyć możliwości rywala. Miliony kopii mogły wyprodukować tylko stany.

A teraz dochodzimy do trzeciego momentu historycznego, w którym na scenie pojawia się internet i wszystkie państwa świata szybko tracą monopol na historię.

Każdy użytkownik może wskazać wiele nieścisłości i sprzeczności w państwowej wersji historii. I to „król jest nagi” może być odczytane przez te same miliony ludzi, publiczność wcześniej dostępna tylko dla państwowych graczy.

Jak państwa stawiają opór – teraz udają, że toczą między sobą walki o prawdę historyczną. Polska oskarża Rosję o przeinaczanie faktów historycznych, Rosja oskarża Polskę o fałszowanie historii itd. Europejczycy posuwają się do tak bezwstydnych środków, jak włączenie faktów z oficjalnej historii do prawa karnego. I skazują tych, którzy się z nimi nie zgadzają. Cały ten międzynarodowy cyrk ma oczywiście tylko jeden cel – skazać rodzimych, a nie zagranicznych historyków amatorów. Zrobić z pasjonatów historii i rekonstruktorów coś w rodzaju zbrodniarzy. Zdyskredytować nas wszystkich.

Wszystkie te środki są bezużyteczne. Zmieniła się epoka historyczna. Jest to zmiana tektoniczna. I my żyjemy w tym momencie.

Czego wam wszystkim gratuluję.

Część IV.

Książka (kronika) może pisać o czym chce.
Gazeta może nie informować o niektórych ważnych wydarzeniach, lub przeinaczać ich istotę, ale nie może pisać o wydarzeniach, które w ogóle nie miały miejsca (przynajmniej w jakimś sensie, choć ich prawdziwe znaczenie może być inne niż to, co jest napisane w prasie).
Internet przełamuje monopol państwa (lub oligopol, jeśli uwzględnimy zagranicznych graczy) na objaśnianie rzeczywistych wydarzeń, ujawnia ich prawdziwe znaczenie.

Jaka jest dziś różnica między autorytatywnym źródłem (cytowanym przez tradycyjne media) a teoretykiem spiskowym (czytanym w internecie).

Autorytatywny specjalista powołuje się na jakieś zamknięte źródło informacji (poufne dokumenty rządowe, opinie bezimiennych ekspertów w danej dziedzinie), starając się przekonać czytelnika. Z kolei internetowy mamusi teoretyk powołuje się na otwarte źródła informacji łatwo dostępne, często tak banalne jak Wiki, i posługując się racjonalnym rozumowaniem i logiką, stara się udowodnić swój punkt widzenia.

Z jednej strony prosi się was o zaufanie i wiarę autorytetowi, który ma wyłączny dostęp do wiedzy, a z drugiej strony proponuje się wam, żebyście choć przez chwilę użyli zdrowego rozsądku do przeanalizowania faktów, których dzięki internetowi zrobiło się 100 razy więcej i co ważniejsze są one dostępne w pierwotnej, surowej formie, a nie przerobione przez jakąś instytucję.

I nie ma przed tym żadnej ochrony. Pytanie tylko w tym, który kraj pierwszy zacznie śpiewać i będzie zdawał wspólników śledczym.

#historia #ciekawostkihistoryczne

Opublikowano:

Legenda mordu rytualnego i…

Legenda mordu rytualnego i jej transformacje na przestrzeni wieków

Legenda mordu rytualnego to przekonanie, że Żydzi mordują chrześcijańskie dzieci dla krwi. Należy ona do najmocniej utrwalonych w Europie antyżydowskich fantazmatów. Powstała w połowie XII wieku i przetrwała do II połowy XX wieku. Przez 800 lat zbierała krwawe żniwo w postaci śmierci tysięcy niewinnych ludzi zamęczonych torturami, spalonych na stosie lub zamordowanych w pogromach, będących wynikiem nienawiści tłumów.

#neuropa #bekazprawakow #antysemityzm #historia

Opublikowano:

Polacy to taki cuck naród, że…

Polacy to taki cuck naród, że wybrali opcję bycia najgorszym meksykiem europy, którego kobiety każdy może ruchać, niż bycie jednym z najcenniejszych regionów panslawistycznego imperium rosyjskiego
#przegryw #cuckold #historia

Opublikowano:

Jak powstała oprawa…

Jak powstała oprawa upamiętniająca przyjaźń polsko-węgierską? [WIDEO]

Węgierscy kibice podeszli do tego bardzo poważnie. W przepiękny sposób chcieli zaznaczyć, że spotkanie pomiędzy oboma reprezentacjami ma charakter symboliczny, upamiętniający dzień przyjaźni polsko-węgierskiej, który obchodzony był 23 marca.

To także upamiętnienie pierwszego oficjalnego w historii meczu reprezentacji polski. Rozegranego właśnie pomiędzy Nami.

Poniżej nt. tego spotkania, a w komentarzu film udostępniony przez węgierskich kibiców z przygotowywania scenerii na trybunach.

Mecz piłkarski Węgry − Polska, rozegrany 18 grudnia 1921 roku w Budapeszcie, był pierwszym w historii oficjalnym spotkaniem międzypaństwowym reprezentacji Polski.

W listopadzie sztab polski, na czele z szefem Wydziału Gier PZPN Józefem Szkolnikowskim oraz trenerem Cracovii Imre Pozsonym, wybrał kilkudziesięciu zawodników, których zgrupowano w Krakowie.

Po kilku tygodniach zgrupowania wytypowano 13 zawodników na mecz z Węgrami. Wśród powołanych dominowali mistrzowie Polski z Cracovii – było ich siedmiu (Stanisław Cikowski, Ludwik Gintel, Józef Kałuża, Stanisław Mielech, Leon Sperling, Zdzisław Styczeń, Tadeusz Synowiec). Oprócz nich w kadrze znalazło się trzech zawodników Polonii Warszawa (Artur Marczewski, Jan Loth, Stefan Loth), dwóch Pogoni Lwów (Mieczysław Batsch i Wacław Kuchar) oraz reprezentant Warty Poznań (Marian Einbacher).

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mecz_piłkarski_Węgry_–_Polska_(1921)

#cracovia #ekstraklasa #pilkanozna #reprezentacja #ciekawostki #polska #wegry #historia