Opublikowano:

Pamiętniki Stanisława…

Pamiętniki Stanisława Augusta:
„Po skończonem oblężeniu Gdańska rodzice sprowadzili mnie tam. Miałem wtedy trzy lata; od tej chwili matka zajęła się moim wychowaniem, z tą wyższą inteligencyą, która zasłynęła już jako wychowawczyni starszego mego rodzeństwa, a z większą jeszcze pieczołowitością. Ta prawdziwie niepospolita niewiasta nie tylko wyuczyła mnie sama połowy wszystkiego, co zwykle pozostawia się obcym nauczycielom, ale nadto starała się zahartować i podnieść duszę moją, co też w istocie, zgodnie z jej zamiarami, wyróżniło mnie od innych dzieci, ale zarazem stało się powodem niektórych wad moich.

Uważałem się za wyższego od współtowarzyszy, bom nie pozwalał sobie na to, co im poczytywano za winy, a umiałem nie jedną rzecz, jakiej jeszcze ich nie nauczono. Zakrawałem na istotę bardzo dumną. Rzeczywista i powszechna ułomność wychowania narodowego w Polsce, zarówno pod względem naukowym jak też i moralnym, sprawiała, że matka strzegła mnie od obcowania ze wszystkimi, których przykład, według niej, mógł mi zaszkodzić; to przyniosło tyleż zła z jedna, co dobra z drugiej. Szukając ludzi doskonałych, nie mówiłem już prawie z nikim, a wielka ilość tych, którym się zdawało, że nimi pogardzam, była powodem smutnego przywileju, że w piętnastym już roku życia miałem tyleż nieprzyjaciół: z drugiej jednak strony kierunek, jaki mi dano, ustrzegł mnie od wszystkiego, co złem towarzystwie zaraźliwe bywa dla młodzieży.

Powziąłem i zachowałem odrazę ku wszelkiej obłudzie, ale też miałem jak na swój wiek i położenie, za wiele tej odrazy do wszystkiego, co nauczono mnie uważać na nizkie i pospolite.”
#polska #litwa #historia

Opublikowano:

Rzymska terakota ukazująca…

Rzymska terakota ukazująca sceny w lupanarze

Rzymska terakota ukazująca sceny w lupanarze. Obiekt datowany na I wiek n.e.

Rzymska terakota ukazująca sceny w lupanarze

#archeologia #imperiumromanum #historia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki #venividivici

————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Dotacje

Opublikowano:

Gdzie podział się Wietnam w…

Gdzie podział się Wietnam w grach?

Tu miała być trzecia część ciekawostek, ale wczoraj schlałem się jak jakaś godna pożałowania kreatura i dziś już nie dam rady jej skończyć. Dokończyłem więc jeden ze starszych tekstów i witam wszystkich w totalnie świątecznym wpisie o Wojnie w Wietnamie. Oczywistym jest, że Amerykanie przegrali, ale chyba co ważniejsze, Wietnam ostatecznie obalił wizerunek stanów jako swoistego szeryfa wolnego świata, który zresztą nadszarpnięty został już przez wojnę w Korei.

View post on imgur.com


Jedną rzeczą, której drugiemu konfliktowi indochińskiemu odmówić nie można, to klimat.
Wyjątkowo kolorowy i wyzwolony zachodni świat lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dosyć mocno kontrastował z żołnierzami nabitymi na pułapki z zaostrzonych kijów umoczonych w gównie czy wioskami palonymi wraz z ich biednymi mieszkańcami, których jedynym przewinieniem było to, że urodzili się w Wietnamie.

View post on imgur.com


Dlaczego więc tak ciekawy konflikt tak rzadko gości w grach? Postaram się na to jakoś odpowiedzieć.

Wiecie, nie jestem żadnym historykiem, to moje luźne przemyślenia, więc jeżeli w którymś miejscu się mylę a ktoś posiada na ten temat bardziej rozległą wiedze, nie wahajcie się mnie poprawiać w komentarzach. Zapuście sobie jakąś pasująca do epoki muzykę i zapraszam. Polecam „Hush” od Deep Purple.

1. Porażka USA

Punkt chyba najbardziej oczywisty. Amerykanie chyba niespecjalnie lubią rozmawiać o Wietnamie. Powiem więcej, podejrzewam, iż amerykanie chyba niespecjalnie lubią rozmawiać o jakichkolwiek ich porażkach. Warto zauważyć, że filmów o wojnie wietnamskiej też nie ma na rynku jakoś specjalnie dużo, na pewno nie tyle co filmów o drugiej wojnie światowej. Po prostu większość dzieł osadzona w czasach drugiej wojny indochińskiej jest fenomenalna. Z grami jest niestety trochę inaczej, bo raczej nie ma żadnego tytułu o wietnamie, który mógłby być nazwany fenomenalnym. W mojej opinii najbliżej tego miana byłby Vietcong z 2003 roku.

View post on imgur.com


Zaraz ktoś wspomni o Battlefield: Vietnam i Rising Storm 2, i zgadzam się, to są świetne multiplayerowe tytuły, ale tylko multiplayerowe. Wojna w Wietnamie ma ogromny potencjał do osadzenia w grze jakiejś naprawdę ciekawej kampanii dla jednego gracza, naprawdę mi tego brakuje.

2. Brutalność

Tu muszę trochę sprostować to, co mam na myśli. Naturalnie, w wietnamie żołnierze obu stron lubili się mordować równie mocno, co żołnierze podczas drugiej wojny światowej, czasy i technologia się zmieniają, natura człowieka nie zmieni się nigdy. Bardziej chodzi mi o brutalność „tych dobrych”.
Wietnamczycy z północy (głównie Wietkong i NVA) mordowali ludność cywilną z niewiele mniejszą zawziętością aniżeli naziści, warto wspomnieć choćby masakrę w Hué. I jakkolwiek strasznie by to nie brzmiało, dla gier to nie jest problemem, wręcz przeciwnie, dzięki temu łatwiej przedstawić wojska Wietnamu północnego jako złe do szpiku kości potwory, które eksterminujemy w imię wyższego dobra.
Niestety, amerykanie i ich sprzymierzeńcy też rozrabiali, i to dosyć mocno. O ile drugowojenna masakra w Dachau często bywa usprawiedliwiana, bo przecież masakry dokonano na złych i okrutnych nazistach, tak masakry starców, kobiet i dzieci w Mỹ Lai po prostu w żaden sposób nie da się usprawiedliwić i nie da się zapomnieć, bo była zbyt głośna (mimo, iż próbowano ją tuszować).
Nawet fakt, że Kompania C odpowiedzialna za masakrę była psychicznie wykończona i totalnie pogrążona w paranoi (stracili kilkunastu żołnierzy na skutek pułapek, przy braku bezpośredniego kontaktu z przeciwnikiem) nie może usprawiedliwić tego, co się tam odkurwiło. Apogeum amerykańskiej brutalności wobec ludności cywilnej nastąpiło właśnie w wietnamie, ale tego gry nie mogą i raczej nie chcą pokazywać. A jakkolwiek przerażająco by to nie brzmiało, przemoc wobec ludności cywilnej jest ważnym elementem ten konfliktu.

3. Przejrzystość konfliktu

Już chyba to kiedyś pisałem, ale tym, kto był w wietnamie tym złym zależy od perspektywy.
No, bo przecież możemy mieć bohaterskich Amerykanów, walczących o demokrację w zapomnianym przez Boga kraju na końcu świata oraz okrutnych i czerwonych jak cegła wietnamskich komunistów. Ewentualnie, możemy mieć też dzielnych północnych Wietnamczyków broniących swojej niezależności i wolności przez najeźdźcami z zachodu. Nie zapominajmy też o biednym Wietnamie południowym, który podążając ślepo za Stanami Zjednoczonymi ostatecznie został przez nich pozostawiony na pastwę losu.

View post on imgur.com


Gry niespecjalnie lubią takie odcienie szarości, najwygodniej, gdy mamy tych złych i tych dobrych. A mimo iż Wietnam jest miejscem wyjątkowo urokliwym i kolorowym, podczas wojny zdecydowanie dominowały tam odcienie szarości, nic nie było białe i czarne.
Chyba tylko Vietcong 2 pokusił się o przedstawienie wojny w wietnamie z, perspektywy „tych złych” i wyszło nienajgorzej, chociaż osobiście uważam dwójkę za zmarnowany potencjał.

4. Lokacje i charakterystyka wojny

Z czysto technicznego punktu widzenia, konflikt wietnamski może dla twórców być problematyczny pod względem designu map i lokacji. Dosyć monotematyczne otoczenie, ciasne przestrzenie, walki przy niskiej widoczności przeciwnika i tak dalej. Jak pokazał pierwszy Vietcong, Rising Storm 2 czy częściowo nawet Battlefield V z rewelacyjną mapą Wyspy Salomona, to da się zrobić, po prostu może być to dosyć trudne.

View post on imgur.com


Pięknie i realistycznie zrobiona dżungla robi przeogromne wrażenie, dżungla zrobiona na odpierdol może zepsuć całą grę.
Problemem może też być specyfika walk w wietnamie, regularnych, otwartych bitew na dużą skalę nie było aż tak dużo jak może się wydawać, większość stanowiły mniejsze potyczki czy walki wynikające z wejścia w zasadzkę, w końcu w tym wietnamczycy byli najlepsi. I jak pokazuje choćby przykład najnowszej i pierwszej odsłony Call Of Duty: Black Ops, najłatwiej po prostu zrobić dwa – trzy etapy w wietnamie a grę skupić na innym konflikcie. Dwa czy trzy etapy o diametralnie odmiennej charakterystyce walk grze nie zaszkodzą, najczęściej jest wręcz odwrotnie i takie poziomy bardzo korzystnie wpływają na rozgrywkę, bo są czymś innym, czymś odmiennym od głównego wątku. Oczywiście nie zapominajmy, że Wietnam to nie tylko dżungla ale i regularne walki w miastach jak choćby Bitwa o Hué, tylko, że… Wietnam bardziej kojarzy się z dżunglą, nie?

Możliwych przyczyn z pewnością jest więcej, ale to miał być luźny, świąteczny wpis na kacu, nie chce żeby wyszło zbyt rozwlekle. Tak więc dziękuję za przeczytanie, miłej reszty poniedziałku, papa, trzymajcie się ❤️❤️❤️

Tag do obserwowania wpisów o błędach: #bledywgrach

Poprzednie wpisy których nie ma na tagu:
– część 1: https://www.wykop.pl/wpis/49741999
– część 2: https://www.wykop.pl/wpis/49786271
– część 3 :https://www.wykop.pl/wpis/49883897
– część 4: https://www.wykop.pl/wpis/50027017

#20gierwykopka #gry #xboxone #ps4 #konsole #technologia #gruparatowaniapoziomu #bron #komputery #strzelectwo #militaria #wojna #historia

Opublikowano:

Ostatnio dużo smrodu na tagu…

Ostatnio dużo smrodu na tagu #antykapitalizm, to może wrzućmy dla odmiany coś weselszego, bardziej wartościowego i ciekawszego do poczytania – o budowie syndykalistycznych związków zawodowych i coś na temat #anarchizm

Tuż przed przełomem stuleci w Europie ruch anarchistyczny zaczął realizować jedną z najbardziej udanych prób zastosowania pomysłów anarchistycznej organizacji w codziennym życiu. Była to odpowiedź na katastrofalny okres “propagandy czynem”, kiedy to pojedynczy anarchiści dokonywali zamachów na przywódców rządowych, próbując sprowokować powstanie ludowe, oraz w odwecie za masowe mordowanie paryskich komunardów. W odpowiedzi na tę nieudaną i szkodliwą kampanię, anarchiści powrócili do swoich korzeni i do pomysłów Bakunina, zaczynając budować masowe rewolucyjne związki zawodowe ( #syndykalizm i #anarchosyndykalizm).

W okresie od lat dziewięćdziesiątych XIX wieku do wybuchu pierwszej wojny światowej anarchiści budowali rewolucyjne związki zawodowe w większości krajów Europy (zwłaszcza w Hiszpanii, Włoszech i Francji). Prócz tego anarchiści w Północnej i Południowej Ameryce również odnosili sukcesy w organizowaniu związków syndykalistycznych (zwłaszcza na Kubie, w Argentynie, Meksyku i Brazylii). Prawie wszystkie uprzemysłowione kraje miały jakiś ruch syndykalistyczny, aczkolwiek najsilniejsze takie ruchy miała Europa i Ameryka Południowa. Te związki zawodowe były organizowane na sposób konfederacyjny, oddolnie w górę, według anarchistycznych zasad. Walczyły z kapitalistami w codziennym życiu, opierając się na zmaganiach o sprawy lepszych płac i warunków pracy, lecz także chciały obalić kapitalizm poprzez rewolucyjny strajk generalny.

Anarchistyczne techniki organizacji sprzyjały czynnemu uczestnictwu członków, ich uwłasnowolnieniu i bojowemu duchowi. A to, że pomyślnie walczyli oni o reformy i promowali świadomość klasową, można zobaczyć śledząc rozwój związków anarcho-syndykalistycznych i ich wpływ na ruch robotniczy. Na przykład IWW wciąż inspiruje działaczy związkowych, a w ciągu swojej długiej historii dostarczało związkowcom wysokie morale, oraz wielu piosenek i haseł.

Większość związków syndykalistycznych była brutalnie prześladowana podczas pierwszej wojny światowej, ale w pierwszych latach powojennych działalność tych związków osiągnęła swoje apogeum. Ta fala bojowych wystąpień była określana jako “czerwone lata” we Włoszech, gdzie doszła do szczytu podczas okupacji fabryk. Ale w tych latach zobaczyliśmy także niszczenie tych związków po kolei w różnych krajach, z powodu dwóvh przyczyn. Z jednej strony, widoczny sukces rewolucji rosyjskiej niestety zaprowadził wielu działaczy na drogę autorytarnej polityki. Stalinowskie partie komunistyczne umyślnie podkopywały wolnościowe związki, podsycając kłótnie i rozłamy. Ale jeszcze ważniejsze jest to, że w tych latach kapitalizm rozpoczął ofensywę przy użyciu nowej broni – faszyzmu. Faszyzm narodził się we Włoszech i Niemczech jako podjęta przez kapitalizm próba fizycznego zniszczenia masowych organizacji, jakie zbudowały klasy pracujące. W obu tych krajach anarchiści byli zmuszeni uciekać na emigrację, znikać ludziom z oczu, albo też stawali się ofiarami zabójców lub obozów koncentracyjnych. W Stanach Zjednoczonych IWW zostało zmiażdżone przez falę represji, popieraną całym sercem przez media, państwo i klasę kapitalistów.

Natomiast w Hiszpanii anarcho-syndykalistyczny związek CNT rozrastał się w dalszym ciągu, gromadząc półtora miliona członków w 1936 roku. Klasa kapitalistów postawiła na faszyzm w celu obrony swojej władzy przed nieposiadającymi, którzy stawali się pewni swojej siły i swojego prawa do kierowania swoim własnym życiem. W innych krajach kapitaliści popierali autorytarne państwa w celu zgniecenia ruchu robotniczego i zabezpieczenia kapitalizmu u siebie. Tych tendencji uniknęła tylko Szwecja, gdzie syndykalistyczny związek zawodowy SAC wciąż organizuje pracowników (a faktycznie, podobnie jak wiele innych związków syndykalistycznych, rozrasta się, gdyż pracownicy odwracają się od biurokratycznych związków zawodowych, których przywódcy zdają się być bardziej zainteresowani ochroną swoich przywilejów i zawieraniem transakcji z zarządami niż obroną szeregowych członków).

#historia #ciekawostki