Opublikowano:

Opancerzona dostawa chleba,…

Opancerzona dostawa chleba, zdjęcie z lat 1922 – 1923 zrobione podczas Irlandzkiej wojny domowej. https://pl.wikipedia.org/wiki/Irlandzka_wojna_domowahttp://www.smartage.pl/irlandzka-wojna-o-niepodleglosc/
#historia #fotohistoria

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Ostatnimi czasy memy piszą…

Ostatnimi czasy memy piszą się same, a ironia goni ironię. Trudno wybrać zaledwie jeden żart, ale wybiorę ten najśmieszniejszy moim zdaniem.
Czy nie jest komicznym fakt, że w kontekście ustawy o IPN Żydzi oskarżają polski rząd o to, że ustawa ma utrudnić badania naukowe (CO XD; według Żydów Andersen był wybitnym historykiem xD) odnośnie do Holocaustu, i ci sami Żydzi wymusili wsadzanie do więzienia ludzi prowadzących badania nad Holocaustem w kilkunastu państwach na świecie. xDpokaż spoiler #topkek #bekazlewactwa #bekazpodludzi #4konserwy #historia #iiwojnaswiatowa #zydzi
obczaj —> #concentratedorangejuice

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Powiedz NIE dla zydowskiej…

Powiedz NIE dla zydowskiej propagandy holokaustycznej. Jedwabne to robota niemiec Pani Hieronima Wilczewska którą ekipa TV Niezależna Polonia odwiedziła we wrześniu 2013 w New Britain, stan Connecticut, USA, w dniu zbrodni w Jedwabnem miała 8 lat. W ciągu 6 dni, przechodząc wielokrotnie lub przystając obok stodoły która stała się miejscem kaźni Żydów z Jedwabnego, pani Hieronima była naocznym świadkiem niemieckiego mordu, tragedii i konania tych ludzi co ciągnęło się przez kilka dni. Zapędzonym przez SS i Gestapo do stodoły Żydom kazano wchodzić i układać się warstwami na sobie z powodu braku miejsca. Niemcy wrzucali następnie małe żydowskie dzieci na sama górę . Następnie, Niemcy oblali benzyną i podpalili z miotaczy ognia budynek. W ten bestialski sposób zamordowano większość, ale nie wszystkich. Ludzie, znajdujący się na dole, żyli jeszcze przez kilka dni. Pani Hieronima zapamiętała jak kiwali się godzinami, w beznadziejnej rozpaczy, poparzeni i spowici popiołem ze swoich spalonych współbraci, często członków swoich rodzin, z górnych warstw. Gestapo i SS przez te kilka dni trzymało dookoła stodoły uzbrojone warty, pilnując aby nikt z żyjących jeszcze jakimś cudem Żydów nie wydostał się ze stodoły oraz uniemożliwiając ludności Jedwabnego przynoszenia im wody czy pożywienia. Po kilku dniach, kiedy wszyscy zmarli z głodu, wycieńczenia czy ran, Niemcy zakopali wszystkie zwłoki na miejscu swojej zbrodni. Przypisywanie polskim, rzekomo mogącym mieć wtedy jakikolwiek wpływ na cokolwiek dookoła siebie, samej tylko możliwości dokonania zbrodni w tym miasteczku w roku 1941, a więc w czasie trwania na całym terytorium okupowanej przez Niemców Polski totalnej, niemieckiej kontroli i totalnego, bezwzględnego niemieckiego terroru, jest takim samym absurdem jak rozgłaszanie kłamstw o „Polskich Obozach Koncentracyjnych” na terenach tejże, okupowanej przez Niemców Polski. Wszystkie osoby które, czy to w Polsce, W Kanadzie, W USA czy gdziekolwiek na świecie do dzisiaj uczestniczą w manipulacji i fałszowaniu historii na temat Jedwabnego czy też innych, podobnych konfabulacji, biorą na siebie – również wobec tych nieżyjących już, niewinnych ofiar tej jednej z tysięcy podobnych niemieckich zbrodni w Posce – odpowiedzialność za współudział w ukrywaniu prawdziwych sprawców tego ludobójstwa oraz odpowiedzialność za współudział w mataczeniu i uniemożliwieniu przeprowadzenia rzetelnego śledztwa wokół tej zbrodni, uniemożliwieniu sprawiedliwego jej osadzenia i uniemożliwieniu napiętnowania, potępienia i ukarania jej prawdziwych sprawców. Choćby i – po latach – symbolicznego, ku pamięci i dla sprawiedliwości przelanej tam niewinnie krwi. Zbrodnia w Jedwabnem, w 1941 roku na terenie okupowanej przez Niemców Polski, została dokonana przez Niemców, z ich inicjatywy i pod ich całkowitą kontrolą, jak tysiące podobnych zbrodni niemieckich w Polsce i bez jakiegokolwiek udziału sprawczego jakiegokolwiek Polaka.
#historia #polska #polityka

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Zapomniana, neogotycka wieża…

Zapomniana, neogotycka wieża Ischl z 1840 roku w Strzelcach Opolskich. Tak mnie jakoś wzięło na nocne fotografowanie w mojej rodzinnej miejscowości i takie są tego efekty.
Zapraszam do obserwowania mojego tagu #szaryburekfoto pod którym wrzucam zdjęcia z miejsc opuszczonych.
Mój Fanpage / Instagram
#fotografia #opuszczone #historia #mojezdjecie #opuszczonemiejsca #urbex #urbanexploration #polska

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Wiecie, co mnie zastanawia?…

Wiecie, co mnie zastanawia? Dlaczego nikt publicznie nie zadaje pytania, dlaczego Izraelowi aż tak zależy na tym, żeby swobodnie można było pisać o „polskich obozach”, o „udziale Polaków w holocauście”? Czy naprawdę ludzie wierzą, że chodzi im o wolność badań naukowych i swobodę wypowiedzi? Moim zdaniem chodzi o twardy interes polityczny i obawiam się, że może chodzić o spełnienie żydowskich roszczeń-uroszczeń.
#polityka #historia #iiwojnaswiatowa #polska #swiat

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Może mi ktoś w prosty i…

Może mi ktoś w prosty i logiczny sposób wyjaśnić dlaczego te pejsate żydki nie pałają taką nienawiścią do Niemców, którzy ich mordowali lub do któregokolwiek z narodów, który z Niemcami kolaborował – tylko do Polski i Polaków, którzy im pomagali????
#zydzi #zydostwo #iiws #polska #niemcy #nazizm #historia #

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Antypolonizm żydowski: co ci…

Antypolonizm żydowski: co ci Polacy sobie myślą, pomagali Hitlerowi i to chętnie, niech się przyznają a nie kłamią
Obrona prawdy historycznej w Polsce: co te brudne parchy sobie myślą, parszywa rasa, Hitler miał rację, odpalić piecyki a Polskę wyzwolić z macek plugawej żydokomuny, PS Maryja była z Częstochowy
Pedagogika wstydu: Szechter przeproś za ojca i brata, resortowe dziecko
#takaprawda #historia #izrael #polska

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

W pewnym miejscu w internecie…

W pewnym miejscu w internecie komentując artykuł dot. sprawy z Żydami wskazałem, że nie powinniśmy uderzać się non stop w piersi a uczciwie wyjaśnić kwestie stosunków polsko-żydowskich, nie tylko w zakresie haniebnych zachowań Polaków względem Żydów ale również haniebnych zachowań Żydów względem Polaków. Jako przykład powołałem zdarzenia licznie występujące na Kresach Wschodnich w postaci stawiania bram powitalnych, mordowania polskich rozbrojonych żołnierzy, urzędników, policjantów, cywilów (pomijając już tworzenie list proskrypcyjnych i odpowiednik szmalcownictwa jakim było donoszenie sowietom).
Jaka była jedna z odpowiedzi jaką dostałem? Że to wszystko kwestia gnojenia Żydów za IIRP i była to odruchowa reakcja!
To może teraz ja pozwolę sobie na daleko posuniętą hipotezę. A co jeżeli pogrom w Jedwabnem był odruchową reakcją na masowe kablowanie i współpracę społeczności żydowskiej z sowietami w latach 1939-1941?pokaż spoiler Nie popieram zbrodni w Jedwabnem ale cieszę się, że to całe łajdactwo wyłazi teraz na wierzch.
#historia #polityka #4konserwy #neuropa

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Żydowski kolaborant w czasie…

Żydowski kolaborant w czasie wojny. Chaim Rumkowski Został przełożonym Żydów w mieście Łodzi. Otrzymał mandat do wprowadzania wszystkich postanowień i kroków jakie uzna za stosowne niemiecka administracja w stosunku do wszystkich osób pochodzenia żydowskiego”.
Gdyby nie okupacja, Rumkowski nie zapisałby się w historii. Stworzenie getta dało mu szansę stać się panem życia i śmierci tysięcy rodaków. Skorzystał na tym, jak żaden inny Judenältester. Stał się „królem getta”, który bezwzględnie wprowadzał swój plan rządzenia i iście bizantyjskie formy. Mordechaj Rumkowski po getcie poruszał się powozem, nazywanym niekiedy karocą. Na nabożeństwa w synagodze ubierał „królewskie” szaty, a na szyi zawieszał wielki srebrny łańcuch z gwiazdą Dawida. Dość często zdarzało mu się bić ludzi, którzy czegoś od niego chcieli albo nie chcieli korzystać z jego „łaski”. Gdy odwiedzał warszawskie getto, żydowscy kolaboranci wystawili przed hotelem „wartę honorową”.
Tak o Rumkowskim mówiła Sarah Zyskind, jedna z ocalonych:
„Chaim Rumkowskim był monarchą absolutnym. Mógł wyrzucić każdego z getta. Mógł przenosić ludzi z pracy do pracy. Mógł zamykać ludzi w więzieniu. Mógł wszystko. Jednak, gdy przychodziło do Niemców nie mógł nic. […] Jednak między nami mógł wszystko. Nazywaliśmy go wszystkimi rodzajami tytułów: »Jego ekscelencja prezydent«, »Starszy Żydów« i nazywaliśmy go też »Królem«. Były znaczki z jego podobizną i pieniądze na których była jego twarz”.
Program Rumkowskiego opierał się na trzech założeniach. Po pierwsze uznał, że tak długo jak praca getta jest potrzebna Niemcom, tak długo będzie mogło ono trwać. Po drugie był on przekonany o konieczności poświęcenia słabszych dla przeżycia silniejszych. Trzecim filarem „doktryny Rumkowskiego” było założenie o szkodliwości jakiegokolwiek oporu. Wszystkie te przekonania okazały się błędne.Człowiek bestia Wszystkich, którzy byli niezdolni do pracy traktował jak zbędny balast, który utrudnia przetrwanie jego „królestwa”. Jednocześnie jednym z mott, które często powtarzał było: „Trzeba być 10 minut przed wszystkim zarządzeniami Niemców”. Realizował je z pełnym zaangażowaniem.
Niemcy postanowili wywieźć na śmierć niezdolnych do pracy, którzy leżeli w szpitalach. Część chorych uciekła. W ich wyłapywaniu z całą bezwzględnością pomagała policja żydowska. Na pewien czas uratowało się jedynie 200, których postanowił ocalić Rumkowski, bo byli dla niego z różnych względów istotni.
Jednak – by Niemcom zgadzał się rachunek – zamiast 200 uciekinierów wysłał na śmierć 200 ludzi, którzy… kiedyś byli chorzy.
Później nie było lepiej. We wrześniu 1942 roku Niemcy zażądali 20 tys. żydowskich dzieci, które nie skończyły jeszcze 10 lat. Dzieci miał dostarczyć Rumkowski. Miał i dostarczył, zresztą razem z innymi niezdolnymi do pracy – starymi, chorymi, słabymi. W tym okresie „Król getta” wygłosił swoją najbardziej znaną przemowę.
Mówił: „Ciężki cios spadł na getto. Pytają o to co mamy najlepszego – dzieci i starców. […] Nigdy nie wyobrażałem sobie, że moje własne ręce zaniosą ofiarę do ołtarza. W moich starych latach, muszę wyciągnąć moje ręce i błagać: »Bracia i siostry, dajcie mi je! Ojcowie i matki dajcie mi wasze dzieci…«”. Oczywiście rodzice nie chcieli oddać dzieci. Odpowiedzią na jego przemówienie, były okrzyki złości. Rumkowski – choć nie wiadomo, czy tak naprawdę było – miał odpowiedzieć: „Dzieci należą do mnie. Starcy należą do mnie. Wy należycie do mnie. Wiem, co muszę dać. Tak wygląda sprawa. I nie chce słyszeć niczyich opinii”.
#polska #zydzi #polityka #historia #4konserwy

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Zgodnie z zapowiedziami z…

Zgodnie z zapowiedziami z poprzedniego odcinka dzisiaj spróbujemy sobie przybliżyć religijność i wierzenia pogan zamieszkujących ziemie Cesarstwa Rzymskiego. Jak już wspominaliśmy – jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś o konwersjach, musimy najpierw przestudiować konwertowanych.
Pierwsze primo. Pogaństwo to nie nazwa jakieś konkretnej religii, tylko zbiorcze określenie ukute przez pisarzy wczesnochrześcijańskich. Miało służyć określeniu „onych”. Czyli tych, którzy nie byli ani żydami ani chrześcijanami. Pogaństwo to zatem zbiorcza kategoria, a pogaństw było tak naprawdę tysiące.
Często pogaństwa były bardzo różne od siebie. Mimo pewnych tendencji ujednolicających, niektóre wierzenia na zawsze pozostały odmienne. Do tego stopnia, że wyznawca jednego pogaństwa, pogardzał wyznawcami drugiego i nazywał ich wierzenia zabobonami.
Jeśli po przeczytaniu tych akapitów mówisz: „Thx cpt. Obvious!” to w pełni to rozumiem, ale wyszedłem z założenia, że lepiej napisać oczywistość niż ryzykować, że zostanie się źle odebranym. Pamiętajcie zatem, że sporo spłycamy i sprowadzamy do wspólnego mianownika.
Koncentrujemy się także na wierzeniach obecnych w najbardziej rozwiniętych obszarach, należących do cesarstwa. Czyli, upraszczając – na ziemiach leżących w bezpośrednim sąsiedztwie Morza Śródziemnego – głównego medium komunikacyjnego. W skrócie – interesują nas głównie wierzenia hellenistyczne i rzymskie. To tam bowiem zlokalizowane były najliczniejsze wspólnoty chrześcijańskie.
Pogaństwa często wymykają się współczesnym wyobrażeniom o religii, bo są one (wyobrażenia, nie pogaństwa) oparte w dużej mierze na chrześcijaństwie. Sprawy mają się inaczej przy religii, która ma jasno ustaloną doktrynę i jasno odcina się od magii.
Z drugiej jednak strony wiele rzeczy o których sobie dzisiaj opowiemy będzie brzmieć znajomo, ponieważ chrześcijaństwo dużo przejęło ze starszych wierzeń. Nawet jeśli nie doktrynalnie, to na pewno w ludowej pobożności.
Zacznijmy może od warunków w jakich funkcjonowały wierzenia przedchrześcijańskie. Świat śródziemnomorski był wówczas zjednoczony w ramach jednego państwa, dla którego próżno szukać groźnego konkurenta.
We wschodniej części, tradycja życia pod jedną władzą była dłuższa i sięgała czasów Aleksandra i jego następców. Ich podboje zaowocowały powstaniem kultury hellenistycznej, czyli miksu kultur bliskowschodnich z kulturą grecką oraz dużą domieszką wpływów irańskich. Granice między barbarzyńcami ze wschodu a Hellenami nieco się zatarły. Przynajmniej wśród ludzi z wyższych klas.
Bycie człowiekiem cywilizowanym stało się w pewnym sensie kwestią wychowania i kultury, a nie urodzenia. Greka i inne elementy kultury Hellenów szturmem zdobyły Bliski Wschód, ale lokalne języki trzymały się mocno, zwłaszcza na prowincji. Symbolicznym przesunięciem ciężaru świata helleńskiego na Wschód jest fakt, że głównym jego ośrodkiem intelektualnym była Aleksandria.
Rzymski podbój lub pokojowa aneksja, tylko nałożyły się na zastaną rzeczywistość. Dzięki niej wschodnia część Morza Śródziemnego zostaje zjednoczona z zachodnią oraz ze znacznymi połaciami kontynentalnej Europy. Trzeba jednak pamiętać, że w tamtych czasach to ex oriente lux (światło przychodzi ze wschodu) i helleńska cześć imperium jest lepiej rozwinięta cywilizacyjnie za wyjątkiem, może, punickiej Afryki.
Wymiana kulturowa zachodzi oczywiście w obydwie strony. Kultura rzymska, bardzo długo pozostająca pod wpływem greckiej, miesza się z helleńską. Mimo politycznej dominacji zachodu, to wschód wnosi największy wkład na polu kulturowym. Językiem kultury i nauki (filozofii) pozostaje greka. To również ze wschodu przychodzi na zachód dużo idei i ruchów religijnych.
Chrześcijaństwo nie jest wyjątkiem i symptomatyczne jest to, że nawet na Zachodzie jego początki są związane przede wszystkim z greckojęzyczną ludnością, a przez wiele lat katechizacja i liturgia były odprawiane w tymże języku.
To zjednoczenie i przemieszanie nie oznacza jednak, że ludzie totalnie tracą swoje lokalne tożsamości i rozpuszczają się w wielkim, ponadnarodowym tyglu. Języki lokalne mają się dobrze i tak w Afryce obecne są języki berberskie i punickie, w Galii i Brytanii celtyckie, w Iberii ibero-celtyckie, na Bliskim Wschodzie koptyjski, aramejski i dialekty arabskie.
Z jednej strony widać rodzącą się świadomość bycia mieszkańcem cesarstwa i korzyści jakie płyną z uczestnictwa w tej wspólnocie politycznej i gospodarczej. Z drugiej jednak widać, że partykularyzmy nadal mają się dobrze. Koniec końców, wydaje się jednak, że pozytywne strony przewyższały negatywne, a władza rzymska nie była opresyjna dla większości poddanych.
I teraz ważna rzecz, o której należy pamiętać, tycząca się w dużej mierze także zjawisk, które przed chwilą opisywaliśmy. Znaczna część naszej wiedzy na temat wierzeń i praktyk religijnych pogan pochodzi z ze źródeł pisanych. Tak się jednak składa, że dzieła te tworzyli głównie ludzie należący do wyższych warstw społecznych. Ich liczebność szacuje się na nie więcej niż 10 procent populacji imperium.
Posługując się więc tekstami źródłowymi, tak naprawdę patrzymy na ówczesne wierzenia z perspektywy klas wyższych. Nietrudno sobie wyobrazić, że ich poglądy musiały się różnić od posiadanych przez osoby wywodzące się z innych klas. Nie chodzi o to, żeby obraz wynikający ze źródeł całkowicie odrzucać, ale pamiętać o tym przy czytaniu kolejnych akapitów.
Jeśli zatem chodzi o religię i wierzenia, to początkowo były one ściśle etniczne. Triumf grupy A nad grupą B był często obrazowany jako triumf bogów A nad bogami B. Zmiany widać za rządów Aleksandra i diadochów, którzy kopiują rozwiązania perskie i do wierzeń podbitych ludów odnoszą się nie tyle tolerancyjnie, co wręcz z sympatią.
Wiele wskazuje na to, że ludzie uznawali istnienie różnych nadprzyrodzonych sił, ale sami czcili tylko pewien wycinek tego boskiego świata. Znaczy to zatem, że nie odmawiali boskości czy specjalnego statusu pozostałym jego przedstawicielom. Wierzenia niejako stoją obok siebie.
Rzymianie adoptują podejście Macedończyków z drobną modyfikacją. Nie dość, że oddają cześć bogom podbitych ludów (no nie wszyscy, ale np. gubernatorzy), to wymagają od nich czci dla swojego panteonu. Z czasem bogowie rzymscy wchodzą do lokalnych panteonów i vice-versa.
Im dalej w las tym więcej drzew – z czasem dochodzi do utożsamienia bóstw. Bóstwa o podobnych atrybutach, historiach, miejscach w hierarchii nakładają się na siebie. Jupiter to Zeus, a z czasem Jupiter-Zeus staje się Baalem z kultów semickich. I tak dalej. Proces ten dotyczy nie tylko bóstw. Utożsamianiu podlegają także mity i lokalne tradycje, a z czasem kulty. Synkretyzm pełną gębą.
Zdaniem Marcela Simona wiele kultów, świadomie lub nie, skręca w stronę panteizmu lub panenteizmu. To pierwsze to przekonanie, że świat jest przepełniony różnie interpretowaną „boską” energią. To drugie to miks klasycznego teizmu z panteizmem: osobowy bóg zawiera w sobie świat, ale jest zarazem czymś więcej. Wpisuje się to w opisywane już filozoficzne tendencje do wiary w jedno najwyższe bóstwo.
Żebyśmy się zrozumieli – nikt jawnie nie odrzuca tradycyjnych ram politeizmu. Po prostu zaczynają być one nieco inaczej interpretowane. W myśl tego spojrzenia bogowie, to tak naprawdę różne formy tego samego, najwyższego bytu czy kosmicznej siły. Simon podsumowuje to jako: „monoteizm w zasadzie, politeizm w praktyce”.
Wiemy już o tendencjach w religijności pogańskiej. Zobaczmy jeszcze czego nie akceptowano. Z pism krytyków i apologetów widać, że do rytualnych obelg, którymi rzucano na ślepo chcąc zdyskredytować przeciwnika, zaliczały się: wyuzdane zachowania seksualne, poligamia, kazirodztwo, składanie ofiar z ludzi, ateizm i kanibalizm.
Skoro były one tak powszechnie rzucane przy próbie zdyskredytowania poglądów przeciwnika, to jest raczej jasne, że nie cieszyły się one społeczną akceptacją. Co do składania ofiar z ludzi to zdarzały się one w wierzeniach rzymskich, celtyckich, italskich i punijskich, ale w czasach, które nas interesują była to odległa przeszłość.
Religijność dużej części warstw wyższych była mocno powiązana ze szkołami filozoficznymi. Nie będę tutaj powtarzał opisów poglądów (czy może raczej wierzeń) z odcinka poświęconego stosunkom chrześcijaństwa z filozofią antyczną, zainteresowanych odsyłam tam. Tutaj omówimy sobie tylko kilka tendencji, a nie poglądy poszczególnych szkół.
W interesujących nas czasach, wśród klas wyższych dużą popularnością cieszyły się poglądy o istnieniu nieśmiertelnej duszy i związanego z jej istnieniem, życia po śmierci. Jak zauważył @Turysta_Onanista – nawet tradycyjnie materialistycznie nastawieni stoicy, wierzyli wówczas w nieśmiertelność duszy.
Poglądy na to, co działo się z duszą po śmierci były bardzo różne i w dużej mierze zależały od kontekstu kulturowego. I tak na przykład w obrębie wierzeń greckich istniał pogląd, że dusze szlachetnych ludzi zażywają rozkoszy i spokoju na Polach Elizejskich. Znalezienie się tam było zaszczytem, dostępnym nielicznym, reszta lądowała w mniej prestiżowych częściach zaświatów.
Z drugiej jednak strony wielu ludzi nie wierzyło w życie po śmierci, na co mamy dowody zarówno w literaturze jak i badaniach miejsc pochówku. Istniało także wiele poglądów pośrednich. Poglądy te głosiły, że życie pozagrobowe istnieje, ale jest ono nędznym odbiciem życia doczesnego. Ot, zbłąkane dusze wałęsają się po jakimś nieświecie. O zażywaniu przyjemności czy uldze nie było więc mowy.
Wracając do bogów. Różne wspólnoty miały różnych bogów (lub inne istoty nadprzyrodzone), którym składali ofiary i do których zanosili swoje prośby. I tak, dany osobnik składał zwykle ofiary opiekunom swojej rodziny/rodu. Ponadto jeśli należał do jakiejś grupy (np. zawodowej), to ona również miała swoich bogów. Miasta czy osady również miały swoich. Istniały także kulty, w których czczono jeszcze inne bóstwa. I tak dalej.
Co mam na myśli, mówiąc o innych istotach nadprzyrodzonych? W wierzeniach greckich (które odcisnęły się dużym piętnem na helleńskich) istniała osobna kategoria bytów znajdujących się między ludźmi i bogami. Były to daimony. Daimony byłu bytami duchowymi, nie tak potężnymi jak bogowie, ale mogącymi znacznie więcej niż ludzie.
I tu dochodzimy do kolejnego punktu. Ludowe pogaństwa były w dużej mierze opartej na przeświadczeniu, że istnieją pewne siły, które można opanować za pomocą określonych słów i czynności. Słowa i czynności zmuszały, nakłaniały albo obłaskawiały te siły do działania na naszą korzyść.
Takie przekonania są szczególnie widoczne w rzymskiej religii, która była w dużej mierze oparta na „do ut des” czyli „daję abyś dawał”. W jej myśl, centralną częścią religii było niejako ubijanie interesu z siłami rządzącymi światem. Rzymska religia była bardzo zrytualizowana – żeby deal został przybity wszystko musiało przebiegać według tradycyjnego przepisu.
Nie jest to jednak unikatowa cecha rzymskich wierzeń. Bardzo podobnie zapatrywali się na sprawy inni poganie. Chrześcijańska i żydowska idea o obdarzaniu Boga czcią mogła być bardzo dziwna dla ludzi z zewnątrz. Obco brzmiała także idea swoistej wierności Bogu.
Poganin zazwyczaj nie miał problemu z rytuałami, w których inwokowano inne bóstwa niż te, które zazwyczaj czcił (bo np. tradycyjne nie chcą dać czegoś co chciał). Wiemy o tym na przykład ze studiowania tabliczek, na których wierni zapisywali swoje życzenia przy okazji składania ofiar w świątyniach czy sanktuariach.
W tym kontekście ciekawe są także niektóre grafitti. Jedno z nich, wykonane w porcie obsługującym Rzym mówi wprost: „Hermesie, dobry towarzyszu, spraw żebym zyskał!”. Jak zauważa MacMullen, w sumie ciężko się temu dziwić.
Skoro Rzymianie odnieśli tak oszałamiające sukcesy i stworzyli największą potęgę jaką znał świat (a raczej ich część świata), skrupulatnie wypełniając po drodze przepisy kultowe, to nie trudno wyciągnąć z tego następujący wniosek: przestrzeganie zasad rytuału opłaca się, bo bogowie odpłacają z nawiązką za ofiary.
Tolerancja, o której już wspominaliśmy, wynikała nie tylko z polityki państwa, ale także z braku jasno określonej doktryny. Jej efektem był też powszechny synkretyzm. Nie znaczy to jednak, że nie było tarć i różnic. Różne grupy patrzyły na praktyki kultowe i wierzenia innych z wyższością. Rzymianie byli szczególnie nieufni wobec idei egipskich i żydowskich. Często naśmiewali się z nich i określali mianem superstitio (zabobon).
Zdarzały się także przypadki akcji wymierzonych w jakieś wierzenia. Było to zazwyczaj związane z polityką, a nie religijnością. Tym niemniej takie prześladowania też się zdarzały. I tak było na przykład z kultami skupionymi na Bachusie. Zostały zdelegalizowane za występki przeciw moralności. Wielu zostało skazanych na śmierć. Podobnie rzecz miała się z niektórymi grupami druidów oskarżanych o składanie ofiar z ludzi.
Ciekawym i ważnym zjawiskiem w religijności pogańskiej były także kulty misteryjne. Najbardziej znanymi ich przejawami były greckie misteria eleuzyńskie, orfickie i dionizyjskie. Wraz z mieszaniem się wierzeń pojawiły się misteria wschodnie związane z Kybele, Izydą, Serapisem czy Mitrą. W przeciwieństwie do misteriów greckich, prowadziły one ożywioną działalność misjonarską.
Tego terminu nie należy jednak rozumieć w jego chrześcijańskim ujęciu choćby dlatego, że misteria nie odrzucały innych form religijności. Chodzi raczej o aktywne poszukiwanie wyznawców. „Misjonarzami” byli albo mieszkańcy terenów, z których kulty się wywodziły, albo Rzymianie „nawróceni” w czasie swojego pobytu poza miejscem zamieszkania.
To czy członków kultów misteryjnych było wielu, jest rzeczą wysoce debatowalną, ale wiemy na pewno, że można było ich spotkać w całym cesarstwie. Często uważali się oni za duchową elitę. Dostęp do wielu kultów był ściśle zarezerwowany dla wtajemniczonych. Istniały jednak takie grupy i praktyki, które były publiczne. I grupy te organizowały na przykład wielkie, miejskie procesje.
Misteria nadal bazowały na wierzeniach wywiedzionych z pogaństwa i tak naprawdę nie było między nimi ostrej granicy (członkowie kultów mogli normalnie brać udział w innych ceremoniach). Kulty misteryjne były raczej uzupełnieniem niż rywalem. Istniały jednak pewne cechy, które wyróżniały je od reszty.
I tak na przykład wiele z nich miało jakieś nauczanie, coś co można by nazwać teologią. Nie było to tylko zawieranie umów z bogami, ale także zestaw bardziej sprecyzowanych wierzeń. Pogaństwa tymczasem nie można było „przyjąć” w wyniku np. pobierania nauk.
Sytuacja wyglądała całkowicie inaczej gdy chciało się zostać wtajemniczonym. Simon zauważa też, że o ile w innych formach pogaństwa rytuał jest luźno związany z przekazywanym mitem, to w kultach misteryjnych sytuacja była inna.
Gesty, symbole i przebieg danego rytuału były tutaj ściśle powiązane z przekazem. Istotna była także czystość, ale nie znana z tradycyjnego pogaństwa czystość rytualna tylko moralne postępowanie. Oczywiście każda grupa rozumiała przez to coś troszeczkę innego. Pojęcie grzechu i pokuty było integralną częścią kultów.
Kolejną cechą wspólną dla większości z nich był motyw cierpiącego bóstwa. Bogowie, którym poświęcone były misteria zazwyczaj przechodzili przez etap gwałtownej śmierci. Nie był to jednak ich koniec, a jedynie przystanek na drodze do transformacji, która prowadziła do lepszego, wyższego stanu.
Przypomina to cykl obumierania i odradzania się w przyrodzie. Na tej podstawie uczeni twierdzą, że inspiracją tych historii były starsze mity agrarne. Wychodząc z tego założenia, często przyjmuje się, że pierwotnym celem misteriów było pobudzenie przyrody do, niejako, wykonania cyklu.
Los misteryjnych bogów jest odczytywany jako zapowiedź życia po śmierci, w domyśle lepszego stanu niż życie na tym łez padole. Kult oferował wtajemniczenie, które miało zapewnić wiernemu to, przez co przeszedł bóg, czyli pośmiertny „level up”. Tutaj również upatruje się źródeł sukcesów wierzeń misteryjnych. Zamiast błąkania się jako cień po nieświecie, przyrzekały bowiem pośmiertne życie w chwale.
Wiele rytuałów misteryjnych przywodzi na myśl kościelne. Niektórzy twierdzą, że były one źródłem inspiracji. Na przykład: ważnym elementem obrzędu było odtworzenie śmierci i upadku boga. W niektórych misteriach duża rolę odgrywała krew ofiarnego zwierzęcia, utożsamiana z krwią boga. Odbywały się również uczty podobne do eucharystycznych.
Źródeł sukcesu wschodnich misteriów uczeni dopatrują się w zaspokajaniu potrzeb duchowych, którym nie mogły zadośćuczynić tradycyjne formy pogaństwa. Misteria obiecywały zbawienie i prawdziwy związek z bóstwem. Ich nauczanie odpowiadało na pytania jakie zadawali sobie ludzie. Bogate, tajemnicze i wypełnione emocjami rytuały na pewno przysparzały im popularności. Z drugiej jednak strony przysparzały im także wrogów.
Wielu Rzymian bardzo podejrzliwie patrzało na kulty misteryjne i uważało je, w skrócie, za niemoralne zgromadzenia. Krążyły o nich niestworzone opowieści. Na przykład plotka mówiła, że w trakcie misteriów poświęconych Attysowi, kapłani i część wiernych dokonywali rytualnego samookaleczenia. Być może niektóre z tych doniesień są prawdziwe.
Ostatnim elementem o którym wspomnimy jest kult cesarski. Zjawisko to pojawiło się w ramach pogaństwa na początku naszej ery (w sumie ciężko żeby się pojawiło wcześniej skoro nie było cesarzy). Wydaje się, że jego korzenie sięgają Bliskiego Wschodu, gdzie boska lub nieomal boska cześć oddawana władcom była czymś normalnym.
Monarchie hellenistyczne, powstałe po greckim podboju, bardzo szybko zaadaptowały to podejście. Stało się to mimo tego, iż była to rzecz obca greckiej tradycji. Dla kultury helleńskiej na Wschodzie oddawanie boskiej czci princepsowi było czymś absolutnie naturalnym i bardzo szybko był on traktowany jako władca pełną gębą, a nie „pierwszy obywatel”.
Cesarzom to nie przeszkadzało i bardzo szybko zobaczyli w tym szansę na wzmocnienie swojej pozycji. Tutaj jednak należy zastrzec, że z racji różnic kulturowych, na Zachodzie nie czczono władcy jako boga. Cześć odbierał jego genius, boska cząstka. Do panteonu zaliczano cesarza dopiero po śmierci.
Na dobrą sprawę dopiero Domicjan zażądał dla siebie tytułu Pana i Boga za życia. Wraz z pojawieniem się kultu cesarskiego powstało także coś, co można nazwać jego teologią. Zatem cesarz jest godny czci gdyż jego władza jest odbiciem władzy boskiej. Mocno zaznaczały się tutaj związki z kultami solarnymi. Cesarz został uznany za ziemski odpowiednik Boskiego Słońca.
Odprawianie nakazanych rytuałów na cześć boskiego cesarza/jego geniusa, stało się jakby papierkiem lakmusowym wierności i posłuszeństwa państwu. Z tego powodu był to naprawdę powszechny i uniwersalny kult, którego obrzędy niejako jednoczyły wszystkich mieszkańców imperium.
Była to także kość niezgody i główna przyczyna prześladowań chrześcijan, którzy jakkolwiek szanowali władzę cesarską (zazwyczaj), nie mieli zamiaru traktować cesarza jak boga. Z drugiej strony, jak zauważa Simon, wiele charakterystycznych dla kultu cesarskiego cech widać w kulcie chrześcijańskim.
I tak na przykład poganie świętowali urodziny Augusta jako symbol nastania nowej ery. Greckojęzyczni poddani często tytułowali cesarzy soter, czyli zbawiciel. Tytuły Boga, czyli łaciński Dominus i Kyrios, również były w częstym użyciu w odniesieniu do osoby cesarza.
Simon stawia tezę, że masowość kultu, w którym człowiek jest równocześnie uważany za bóstwo, mogła niejako „przygotować” mieszkańców imperium na chrześcijańską ideę Boga- człowieka i Wcielenia.
I tak oto dochodzimy do końca naszego pobieżnego przeglądu religijności rzymskich pogan w przededniu eksplozji chrześcijaństwa. Obraz jaki tutaj naszkicowaliśmy jest oczywiście nie pełny i pobieżny, ale myślę, że pokrywa najważniejsze tematy i wskazuje na tendencje, które w pełni rozwinęło chrześcijaństwo.
W następnym odcinku zbliżymy się do tematu konwersji. Opowiemy sobie bowiem o zderzeniu (a może raczej o zetknięciu?) chrześcijaństwa ze światem pogańskim i tym jak ten świat ją odebrał i jak mógł ją (przynajmniej na początku) widzieć, zanim sam stał się, przynajmniej nominalnie, chrześcijański.
PS. Mam nadzieję, że nie ma miliarda błędów. Wielkie dzięki za pomoc dla @robson7 . W razie jakby jednak były (jakiekolwiek) proszę o zgłaszanie. Jest to o tyle bardziej prawdopodobne, że ostatnio mam mało czasu bo praca, praca, praca.
#gruparatowaniapoziomu #chrzescijanstwo #katolicyzm #niedoszlahistoria #historia #4konserwy #neuropa #ateizm #zainteresowania
Relaksujący się Attys (w przeciwieństwie do mnie)

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Pociąg osobowy w stronę…

Pociąg osobowy w stronę Katowic, wyjeżdża ze stacji Tychy Miasto. Rok 1960. W tle budowane osiedle „C”. Obecnie wygląda tak. Foto ze zbiorów Muzeum Miasta Tychy.
#tychy #slask #fotografia #fotohistoria #kolej #pkp #pociagi #pociagiboners #historia

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Po przeczytaniu setki…

Po przeczytaniu setki komentarzy pod tematami dot. Ustawy o IPN: bądź prawakiem
Polska Chrystusem Narodów motzno
mesjanizm jeszcze motzniej
HURR JACY NAZIŚCI? JACY HITLEROWCY? TO BYLI NIEMCY! ZAKŁAMYWANIE HISTORII, DURR
HURR Brystiger, Michnik, Łapiński, Gurowska, Merz to nie Polacy tylko komuniści, Jedwabne to nie wina Polaków, każdy Polak był krystaliczny przestań szkalować nasz naród chuju DURR
#polska #historia #polityka #neuropa #4konserwy #bekazpisu #dobrazmiana #bekazprawakow

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

RZYMSKI BURSZTYN Antyczni…

RZYMSKI BURSZTYN
Antyczni Rzymianie nazywali bursztyn lyncurium (inne nazwy to lyngurium lub ligurium), czyli „mocz rysia”, albowiem według wierzeń złocisty przedmiot powstawał ze skamieniałego moczu tego drapieżnika (ponoć najlepsze pochodziły z moczu samca).
Takie przypowieści głosił między innymi grecki uczony i filozof Teofrast z Eresos (III wiek p.n.e.). Opowieści te jednak nie przeszkadzały Rzymianom, którzy masowo importowali towar, który był szanowanym ozdobnikiem, zwłaszcza wśród rzymskich patrycjuszek. Wiary tym historiom nie dawał sam Pliniusz Starszy – rzymski naukowiec i encyklopedysta.https://www.imperiumromanum.edu.pl/ciekawostka/rzymski-bursztyn/
#archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki
————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj mnie! https://www.imperiumromanum.edu.pl/dotacje/

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Histomirki, szukam zdjęć…

Histomirki, szukam zdjęć przedstawiających:
1. Słowiańskie rzeźby kultowe, coś innego niż Światowid ze Zbrucza i Światowid z Wolina.
2. Uzbrojenie słowiańskie z czasów przedchrześcijańskich, ze szczególnym uwzględnieniem Pomorza i Połabia.
Najlepiej znaleziska, ale mogą też być rekonstrukcje.
#historia

Powered by WPeMatico

Opublikowano:

Tylko w Polsce Niemcy…

Tylko w Polsce Niemcy wprowadzili karę śmierci za pomoc Zydom? FAŁSZ! Dowody.
Patryk Jaki w nowym wywiadzie – jedno zdanie i do dwóch rzeczy można się przyczepić. Polacy na masową skale pomagali Żydom tak, że Niemcy tylko na okupowanym terenie Polski wprowadzili karę śmierci za pomoc Żydom.
1. Z tym wprowdzeniem kary śmierci za ukrywanie Żydów tylko w Polsce to oczywiście nieprawda. Na terenie byłego ZSRR też za pomoc Zydom zabijano. Nie myślicie chyba, że tam gdzie Niemcy eksterminowali całe wioski kary byłyby jak w Danii. Przecież procentowe straty na Białorusi były wyższe niż w RP.
Wystarczy sobie fraze o rozstrzeliwaniu za pomoc Żydom wpisac po rosyjsku aby wyskoczyły liczne fragmenty ksiażek i artykułów mówiące o karaniu śmiercią za ukrywanie Zydów na terenie ZSRR.
Dwa przykłady:
Немцы повесили объявление, что за укрывательство евреев и «окруженцев» – расстрел.
Niemcy powiesili obwieszczenie, że za ukrywanie Żydów i okrążonych – rozstrzelanie. (Rzecz tyczy chyba kotła pod Kijowem)
Всех евреев – как местных, так и бежавших из Витебска – сразу согнали в гетто, обязав под угрозой смерти носить на одежде желтые шестиконечные звезды. За укрывательство же евреев наказанием был расстрел.
Wszystkich Żydów – tak miejscowych jak i uciekinierów z Witebska – od razu zagnali do getta, zobowiązano po groźbą śmierci nosić na ubraniach szesciokątne gwiazy. Za ukrywanie Żydów karą było rozstrzelanie. (teren Białorusi)
Wiecej po rosyjsku ma wujek Google tutaj
2. teza o karze śmierci z powodu masowego pomagania Żydom.
To spore uproszczenie i zarzutu nieprawdy nie postawię jak w poprzednim punkcie. Pomoc dla Zydów w pewnych innych krajach była może i bardziej masowa, ale Niemcy prowadzili tam łagodniejsza politykę, bo ludnośc zachodnia miała być germanizowana. Duńczycy swoich Żydów po prostu przewieźli kutrami do Szwecji. Z Polski to ostatni kuter uciekł chyba we wrześniu 39.
Tam po prostu można było więcej, a Niemcy uznając ludzi za wartościowych łagodniej ich traktowali.
Twierdzenie, że Polaków karano mocniej tylko za to, że masowo pomagali Zydom to rzecz nawet szkodliwa, bo zaciemnia to fakt, którego na Zachodzie nie znają” że okupacja w Polsce była krwawa a nie tylko uciążliwa jak w niektórych zachodnich krajach dlatego, ze uznano nas za podludzi.
Dalej wybryzgów Jakiego nie czytam, więc być może wiecej bzdur wypuscił.
Niestety brutalna prawda jest taka, że częśc ludzi w polityce to nawet na Wykopie nie błyszczałaby wiedzą a Jaki to już dawno usunąłby konto.
Niestety jeżeli bedziemy walczyć mitami, które za granicą podważą to kiepsko to widzę, a Jaki właśnie powiela internetowe mity.
Niestety polscy wojownicy bez podstawowej wiedzy czy odrobiny krytycznego myślenia rozklejają te przekłamania w sieci ( przecież tak pisali w komentarzach na prawica.net co tu może być nieprawdą), obcokrajowcy to obalają i tylko utwierdzają się, że manipulujemy. Czy nie można zebrać rzetelnych historyków, którzy opracują jakieś prawdziwe argumenty?
Wywiad Jakiego dla RP. kilk
#historia #iiwojnaswiatowa #neuropa #4konserwy

Powered by WPeMatico