Opublikowano:

– Zobaczyłem ich jak szło…

– Zobaczyłem ich jak szło dwie łosoby w stronę mojego jechania – tak Jan Wolski z Emilcina rozpoczyna swoją relację o pamiętnym dniu 10 maja 1978 roku.

Wolski, 71-letni wówczas rolnik, wracał akurat z sąsiedniej wsi, gdzie oddał swoją klacz do pokrycia ogierowi rozpłodowemu. Na rogatkach rodzinnego Emilcina z lasu wyszły wspomniane „dwie łosoby” i wskoczyły na wóz. To dziwne zdarzenie nie wzbudziło nadmiernej podejrzliwości rolnika, bo, jak tłumaczy, na Lubelszczyźnie normalne było wskakiwanie na wóz i zabieranie się nieproszonym „wozostopem”.

Przybysze mieli czarne kombinezony, zielone twarze, skośne oczy, między sobą mówili „drobniutko, a gęsto”. Trochę „jak Chińczyki”, których Jan Wolski widział już kiedyś w życiu… ale jednak nie do końca.

Dalej opowieść znacznie się zagęszcza: przybysze każą rolnikowi jechać pod unoszący się w powietrzu pojazd, porywają go na pokład, każą się rozebrać, częstują jedzeniem wyglądającym jak lodowe sople. Wolski jedzenia odmawia, dając tym samym do zrozumienia, że w sumie to musi już iść.

Wraca więc do wsi i podnosi raban. – Wyleciałem na dwór, zobaczyłem dwóch synów, szli łod stodoły. Wołam ich i powiadam: „jedźcie prędko w pole!” – relacjonuje rolnik. A synowie rzucają swe stada i jadą w pole, ale nie widzą ani gwiazdy, ani stajenki, ani UFO.

Tajemniczych przybyszów nie widzi też sąsiadka, pani Popiołkowa. – Wyleciała szybko, ale wróciła szybko z tygo wzglyndu że jakieś tam piekła placki, i ona nie widziała tego pojazdu – opowiada Jan Wolski.

Pomimo wszystkich niejasności i niedopowiedzeń, maleńki Emilcin pod Opolem Lubelskim na wiele lat staje się centrum polskiej ufologii. Polskim Roswell. W 2005 roku pomnik UFO stawia tu zajmująca się paranormalnymi zjawiskami fundacja Nautilus.

Wraz z upływem czasu pojawia się jednak coraz więcej kontrowersji. Okazuje się, że prowadzone w latach 70. śledztwo ufologiczne nie było pozbawione błędów, czy wręcz celowych manipulacji. Pojawia się nawet hipoteza, jakoby Jan Wolski miał zostać zahipnotyzowany. Wszystko w imię sławy lubelskich ufologów.

O zdarzeniach w Emilcinie powstało już kilka książek. Ostatnia, pod tytułem „Emilcin 1978. W poszukiwaniu prawdy” – zaledwie rok temu. Dostępny jest też niesamowicie klimatyczny dwudziestominutowy film dokumentalny produkcji TVP. No i nagranie samego Jana Wolskiego, opowiadającego o tym, jak „szło dwie łosoby w stronę jego jechania” (obowiązkowe dla każdego z antropologicznym zacięciem).

Co ciekawe, sam rolnik nie potwierdzał jednoznacznie faktu, że widział UFO. – Ja na tym się nie orientuję z tygo wzglyndu, że ja nie jestem jakimś naukowcem ani nie jestem cywilizowanym człowiekiem – kończy swoją relację z 1978 roku.

#podrozefilipa -> mój tag
#ciekawostki #polska #lubelskie #ufo #kosmici #podrozujzwykopem #heheszki #antropologia #prl #historia