Opublikowano:

Słyszeliście o Krzysztofie…

Słyszeliście o Krzysztofie Janikowskim, staropolskim fałszerzu i awanturniku?

W tym samym Motarzynie Janikowski wpadł na genialny pomysł, który w pełni rozkręcił jego pokątną karierę fałszerza dokumentów. Ogłosił wszem i wobec, że w ruinach zameczku nieopodal Motarzyna odnalazł skrzynię pełną starodawnych pism, zawierających m.in. akta sądu grodzkiego w Bytowie. Janikowski stworzył legendę, według której skrzynia została uprowadzona przez luteran, zmierzających do Szczecina. Z kolei kiedy miała wrócić na teren Korony, po drodze została zamurowana z motarzyńskim zamku…

Panorama starego Szczecina według Georga Brauna, Kolonia 1590 r. Źródło: Polona. Kliknij aby powiększyć
Plotki dotyczące tajemniczej skrzyni rozeszły się po całej Rzeczypospolitej niczym pożar. Okazywało się, że w skrzyni znajdowały się ważne fundacje opactw i kościołów, zapomniane przywileje, czy zapisy dotyczące całych majątków – treść “odnalezionego” dokumentu zależała jedynie od ilości pieniędzy, które pytający był w stanie zapłacić Janikowskiemu. Jednak ten zdawał sobie sprawę, że nie ma odpowiednich kwalifikacji (oraz wykształcenia) do podrabiania wszystkich dokumentów. Skompletował więc cały zespół, pracujący nad produkcją fałszywek. Należeli do niego m.in. sprowadzony z Londynu płatnerz Cornelius Wright zajmował się tworzeniem uwierzytelnień w postaci pieczęci; Christoff Unger był odpowiedzialny za teksty w języku niemieckim, zaś za łacinę był odpowiedzialny niejaki Jan Knapik.

Janikowskiego szybko przejrzała księżna Anna Gryfitka ze Słupska, która po zobaczeniu falsyfikatów rozkazała uwięzić Janikowskiego. Ten wykręcił się jednak z pobytu w ciemnicy krzywoprzysięstwem i zbiegł, szukając kolejnych klientów w Prusach Królewskich.

#gdansk #trojmiasto #historia #ciekawostkihistoryczne #szczecin #ciekawostki #nauka #qualitycontent