Opublikowano:

#niedocenianefilmy część 15 -…

#niedocenianefilmy część 15 – „Syn Szawła”
Zastanawiałem się czy umieścić tutaj ten film, bo sam mam z nim parę problemów, ale chyba jest to jednak dzieło warte wyróżnienia. Ze względu na wyjątkową realizację, ale też nietypowe podejście to tematyki holocaustu.
„Syn Szawła” opowiada o losach tytułowego Szawła na przestrzeni dwóch dni. Jest on członkiem Sonderkommando – jako więzień zajmuje się pracą przy krematorium. Już pierwsza scena jest mocna emocjonalnie – widzimy jak Niemcy wpuszczają jeńców do komory gazowej, a Szaweł tylko nasłuchuje nasilających się z czasem krzyków… Przejście do głównej fabuły następuje już w drugiej scenie – nasz bohater postanawia urządzić godny pochówek przypadkowemu chłopcu. Reszta filmu to już tylko desperacka walka o zapewnienie tego dziecku.
Węgierski obraz jest wyjątkowy, gdyż nie skupia się na piekle tej rzeczywistości, a pokazuje coś więcej. W tych zdehumanizowanym miejscu człowiek rozpaczliwie walczy o chociaż namiastkę człowieczeństwa. Ale nie ma w tym krzty romantyzmu. To taki paradoks – walka o wyższe cele (w tym przypadku o ludzką godność) – nabiera kształtów zachowania się szczurów na tonącym statku. Nikt się z nikim nie liczy. Nie inaczej jest z Szawłem. Jego postępowanie pozornie wydaje się irracjonalne – naraża bowiem życie innych współwięźniów dla bądź co bądź, ale już nieboszczyka. Ale taki właśnie dramat sytuacji pragnie oddać ten film – nasz bohater stara się samemu sobie udowodnić, że jest jeszcze człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu. I nawet nie zauważa jak powoli staje się przy tym przysłowiowym szczurem.
Muszę przyznać, że jestem zachwycony realizacją tego filmu. Przez jakieś 90% czasu obserwujemy Szawła zza jego pleców i podążamy za nim po całym obozie. Przypomina to trochę jakąś grę komputerową. Film skupia się na długich ujęciach, a w tle cały czas coś się dzieje – tu ktoś beznamiętnie ciągnie czyjeś zwłoki, tam właśnie odprawiana jest musztra. Bardzo dobrze oddane realia. Powiedziałbym nawet, że realizacja tego filmu stoi na poziomie iście amerykańskim.
Największy problem mam jednak z motywacją Szawła. Co go skłoniło do podjęcia próby pochowania tego chłopca? Czy był z nim jakoś emocjonalnie związany? Może sam miał syna, który zginął w obozie? Film tego nie wyjaśnia, raczej liczy z góry na prawidłową interpretację od widza. Byłbym o wiele bardziej usatysfakcjonowany, gdyby pokazano wcześniej więcej scen jak bardzo obóz złamał psychicznie Szawła. Ale nie wiem, może też się bezpodstawnie czepiam w tym momencie.
Niska ocena na filmwebie, bo brak w tym filmie schematycznej fabuły i dużo ludzi narzeka przez to na nudy. Ale dałbym sobie też rękę uciąć, że ocena jest zaniżona z jeszcze jednego powodu – największą gnidą w „Synu Szawła” jest… Polak, potocznie nazywany „Mietkiem”. Taka ciekawostka zresztą (i mały spoiler zarazem) – akcja umiejscowiona jest w Auschwitz i obejmuje nawet bunt Sonderkommando na podstawie wydarzeń z 7 października 1944 roku. Język polski przewija się więc tutaj cały czas.
Film w 2015 roku zdobył oscara za najlepszy nieanglojęzyczny obraz. Zasłużenie. Filmweb – 6,8/10 i u mnie 7,5/10.
#film #kino #filmweb #holocaust #historia #auschwitz #iiwojnaswiatowa #niedocenianefilmy