Opublikowano:

Mój pradziadek wydostał się z…

Mój pradziadek wydostał się z łagru i pracował jako dostawca mleka, ziemniaków itp. Pewnego razu gdy zawoził ziemniaki do pałacu (przypuszczam, że tam pracowali bo musieli), którym rządził Niemiec to spotkał kobietę, w sumie to ona błagała, aby ją zabrał, wyładował ziemniaki, ona wskoczyła do środka (niesprecyzowane, wydaje mi się, że wtedy jeszcze konno jeździli) i on przykrył ją jakimś materiałem co wcześniej na ziemniakach leżał. Nikt nie przypuszczał, że to on, bo wszyscy go tam już znali, więc spokojnie wyjechał. Dziewczynę trzymali (chyba) na strychu przez pół roku, potem nastąpił 1945, czyli zakończenie wojny i wyjechała do Warszawy. Niemcowi się przyznał, a ten powiedział, że Leopold Ciebie i mnie zabiją. Potem pradziadek szukał tej kobiety przez Czerwony krzyż i udało mu się ją znaleźć. Dziękowała.
Po latach podobno był z nim wywiad do jakiejś gazety, gdzie to opowiadał, popytam moją babcię, bo ona lubi takie rzeczy trzymać, jak znajdę to wrzucę zdjęcie. #ciekawostki #historia