Opublikowano:

#indianie #nativeamerican…

#indianie #nativeamerican #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historia
Część III Nawaho
Nie macie oczu, jesteście ślepi. Niczego nie widzicie! Krzyczała stara nawahijska kobieta w kierunku hiszpańskich żołnierzy idących po dnie kanionu. Działo się to w trakcie interwencji roku 1805 w odnodze kanionu de Chelly nazywanej Muerto (martwy). Prawdopodobnie myślała, że ona i grupa 114 matek, dzieci i starców jest bezpieczna w szczelinie skalnej położonej wysoko w pionowej ścianie kanionu (zdjęcie w komentarzu). Wszyscy wojownicy walczyli z w tym czasie w innej jego części. Hiszpanie zauważyli kobietę i zaczęli wspinać się po ścianie. Jednemu z nich udało dostać się na szczyt gdy broniąca prawdopodobnie swoich dzieci kobieta w desperacji rzuciła się na niego i razem kilkadziesiąt metrów w przepaść ginąc na miejscu. Widząc to Hiszpanie zaczęli ostrzeliwać zagłębienie w którym ukryli się Nawaho. Wystrzelili tysiące kul, które odbijając się od ścian i sklepienia trafiały Indian. Trwało to tak długo aż ostatni z nich zginął. Miejsce to zwane jest „The place where two fell off” i kości 115 ofiar wraz tysiącami kul lezą tam do teraz. Z tamtych czasów zachowały się malunki Indian na ścianie kanionu przedstawiające Hiszpanów na koniach w płaszczach z krzyżami z pikami w rękach. Widać także podróżujące z nimi psy (zdjęcie w komentarzu).
Nawaho ze względu na swoje położenie, swój pierwszy kontakt mieli z Hiszpanami już w drugiej połowie XVIw. Konkwistadorzy poszukując „złotych miast” zapuścili się i na tereny lecz nie natrafili tu na nic cennego (brak złóż złota i srebra). Populacja Nawahów w tamtych czasach była najwyższa z wszystkich plemion indiańskich w całej Ameryce Północnej (około 20 000) i stanowili lokalną potęgę. Władza Hiszpanów w tym rejonie była czysto formalna i zapuszczali się tutaj sporadycznie w ramach ekspedycji karnych w odwecie za najazdy Nawahów, których nie brakowało. Po uzyskaniu przez Meksyk niepodległości sytuacja była podobna. Meksykanie wjeżdżali na teren świata Nawaho i porywali niewolników (Kit Carson miał np. trzech). Nawaho odwzajemniali się kradzieżami owiec i mordowaniem osadników, których z każdym rokiem było coraz więcej. Kolejne interwencje nie odnosiły żadnego skutku z powodu nienapotkania na wroga lub kończyły się pogromem interweniujących. Tak jak wyprawa do Kanionu de Chelly gdzie wojownicy pod przywództwem Narbony zmietli w zasadzce na początku XIX wieku prawie wszystkich Meksykanów. Tereny te bez większych zasobów były też więc zawsze biedne przez ciągłe najazdy Indian. Rząd w Meksyku się nimi nie interesował, ludzie byli pozostawieni sami sobie. Po części to może też tłumaczyć wynik wojny amerykańsko-meksykańskiej i żenujący sposób w jaki Meksyk utracił tą prowincję razem z Teksasem i Kalifornią.
Wojna wybuchła w 1846 roku na skutek dążeń USA do zbudowania państwa pomiędzy oceanem atlantyckim i Pacyfikiem. Metoda działania USA była na tamte czasy nowatorska ale jej sukces spowodował, że jest stosowana przez ten kraj aż do dzisiaj. W skrócie: w obronie pewnych roszczeń części mieszkańców jednej z meksykańskich prowincji (Teksas) USA zaatakowały Meksyk i włączyły w granicę połowę jego terytorium. To tak jakby grupa Polaków niemieckiego pochodzenia wystąpiła z hasłem autonomii Śląska, a nasi dzielni zachodni sąsiedzi w obronie ich praw zajęliby tereny aż do Wisły. Ciekawe narzędzie do śledzenia przebiegu działań w tej wojnie i powiększania się zasięgu terytorium USA tutaj: http://omniatlas.com/maps/northamerica/18460818/
Tak czy inaczej władzę w całym północnym Meksyku przejęło USA. Wcześniej, w trakcie działań wojennych przez ziemie, które nas tu interesują przeszły wojska generała Kearn’ego, który chcąc zjednać sobie Meksykanów obiecał im ochronę przed najazdami Nawaho…
Źródło:
Hampton Sides. Blood and thunder.

Powered by WPeMatico