Opublikowano:

Im dłużej żyje, tym bardziej…

Im dłużej żyje, tym bardziej przekonuje się, jak chujowym krajem do życia była II RP.
Ludzie często twierdzą, że przestępcy są karani zbyt łagodnie i wypuszczani po kilku latach. Jest to półprawda, ale w kontekście przedwojennej Polski była to cała prawda ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Pomijając kwestie widełek jakie przewiduje nasz kodeks karny za poszczególne przestępstwa, a jakie przewidywał obowiązujący wtedy kodeks Makarewicza(dzisiaj są często o wiele surowsze, każdy ma dostęp do tych kodeksów w internecie i może sprawdzić, jeśli nie wierzy ¯_(ツ)_/¯), istniał wtedy zwyczaj ogłaszania amnestii co mniej więcej 2 lata w celu celebrowania pewnych zdarzeń – 10 lecie niepodległości Polski, rocznica tego i tamtego. Przestępca niezależnie od wyroku siedział więc do następnej amnestii. Kary pozbawienia wolności miały więc znaczenie tylko na papierze i miały, no cóż – słaby skutek odstraszający.
Czy dotyczyło to także największych zwyrodnialców? Nie, o ile dostał kare śmierci. Bo dożywocie znaczyło także wypuszczenie po kilku latach. Warto tutaj przytoczyć postać włóczęgi Ferdynanda Grüninga:
– w 1926 roku skazano go za zabójstwo i zgwałcenie dziecka na dożywocie, po czym na mocy amnestii obniżono wyrok do 12 lat
– w 1934 został przepustkę z więzienia z powodu kiepskiego stanu zdrowia, po czym zamordował kolejne dziecko xD
– pomimo powyższych w 1937 wyszedł na wolnośc w ramach amnestii xDDDDDD
– W 1938 zamordował 9 letnią dziewczynkę i usiłował zabić 8 latkę. Dopiero wtedy potraktowano go jak należy(widać na obrazku) ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Czy dzisiaj byłoby to możliwe? Nie, ostatnia amnestia miała miejsce w 1989 i dotyczyła głównie więźniów politycznych i tych skazanych na kare śmierci, którym zamieniono wyrok na 25 lat. Żaden skazany w czasach III RP na kare dożywotniego pozbawienia wolności nie otrzymał jeszcze warunkowego przedterminowego zwolnienia.
źródła 1 2
#historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu