Opublikowano:

#historia #usa #starezdjecia…

#historia #usa #starezdjecia #gruparatowaniapoziomu

zapraszam —– #spamhistoriausa

Bill wchodzi do saloonu. Rzuca na kontuar kilka monet i bierze szklankę oaraz butelkę whisky, którą zaczyna łapczywie oprózniać. A może… Bill pije piwo, wino? To jeszcze ujdzie, ale… szampan?

No właśnie, co pili w czasach „westernowych” w USA?

Oczywista oczywistość whisky ale nie był to najpopularniejszy, a przede wszystkim najtańszy trunek. O ile w czasach początków życia w saloonach whisky była kiepskiej jakości i relatywnie tania o tyle w okresie boomu na tego typu przybytki jej jakość uległa ogromnej poprawie, a cena wzrosła. Najtańsze i bardzo popularne było piwo. Szklanka kosztowała około 10 centów. Dodatkowo właściciele browarów często sponsorowali saloony umieszczając swoje logo nad drzwiami lub nawet oferujac właścicelom stoliki do gry w karty w zamian za rozprowadzenie ich napoju. Piwo było jednak podawane nie w tak zimnej formie jak dzisiaj. Dodatkowym jego atutem było to, że… szklanka była więskza niż ta od whisky 😉 Po prostu przy szklaneczce piwa można było dłużej posiedziec wydając mniej pieniędzy. Ot, tacy janusze saloonu z tych kowbojów i traperów. Dodatkowo piwo było słabe i trzeba było się nieźle nażłopać aby się upić i już mamy gotowy przepis na spędzenie w saloonie całego wieczora. Złocisty trunek miał jakieś 2 proc., i to w porywach.

Jak pisze w swojej książce ” Virginia City: Secrets of a Western Past” historyk Ronald M. James, popularne było też wino czy gin. Nie zawsze kupowano też alkohol. W saloonach sprzedawano… wodę sodową. Z kolei historyczka Sherry Monahan zauważa, że „wiele z saloonów oferowało również fantazyjne drinki”. Podobno takie napoje były popularne szczególnie w więskzych i bogatszych miastach takich jak San Francisco czy Denver.

Z ginu i soku cytrynowego przygotowywano tzw. allston cocktail. Mocny i gorzki napitek. Piło się też Mule Skinner zrobiony z whisky i likieru jeżynowego. Poza tym barmani dodawali różne cuda do alkoholu aby tylko przekonać klientów do ich mocy. Dosypywano pieprz, dolewano terpentynę a nawet… dodawano proch strzelniczy.

Jeśli komuś brakowało gotówki mógł kupić jakiś bluestone, czyli najtańszy sprzedawany rodzaj łychy, której pewnie przełyk przeciętnego człowieka nie był w stanie posłać dalej do żołądka. Ale skoro w kieszeniach pusto, to dobre i to.

Na tym kończę klimaty saloonowe. W kolejnych wpisach inna tematyka.

Na zdjęciu mężczyźni w saloonie w Oconto County w stanie Wisconsin. Fotografia zrobiona około roku 1900, a więc w czasach końcówki saloonów takich, jakimi je sobie wyobrażamy. Mężczyzna skrajnie po lewej jest prawdopodobnie miejskim kowalem. Wskazuje na to jego kowalski fartuch. Na zdjęciu pierwszym w komentarzach prawdopodobnie ten sam saloon sfotografowany z zewnątrz przez reportera z lokalnej gazety.