Opublikowano:

Historia niewielkiego Sulmina…

Historia niewielkiego Sulmina od dawna jest związana ze stolicą Pomorza. Przypominają o tym chociażby nazwy ulic: Trakt Gdański, Kupców Gdańskich, Karola Condradiego, Gralathów. Nawet Bursztynowa oraz Raduńska brzmią dla nas swojsko.

Poniżej: fotografia odrestaurowanego grobowca rodziny Gralathów. Pochodzi on z początków XIX wieku, i pierwszy spoczął na nim burmistrz (a w okresie napoleońskim prezydent Senatu) Karl Friedrich Gralath. W późniejszym czasie dołączyli do niego inni członkowie gdańskiego rodu.

Po wojnie grobowiec – oraz cmentarz ewangelicki, założony w jego najbliższym sąsiedztwie – uległy dewastacji.

Ówczesna sołtys Lidia Cendrowska tak wspominała tamten okres: „Po raz pierwszy usłyszałam o tych okropieństwach będąc jeszcze dzieckiem. Pamiętam jak tata wspominał o telefonogramie z gminy. Lokalne władze nalegały, by natychmiast ruszył do lasu i zrobił tam porządek. Widok był porażający. W zaroślach poniewierały się szczątki ludzkie i fragmenty trumien. Sprofanowane zwłoki Gralathów i ich krewnych, poprzywiązywane do drzew i podziurawione kulami z broni maszynowej, budziły zgrozę – opowiada sołtys Cendrowska. Mundurowi z pobliskiego poligonu w Kolbudach dwukrotnie w latach 50. nawiedzali sulmiński grobowiec. Niewiele po tych egzekucjach z krypty zostało. Dzieła zniszczenia dopełnili na początku lat 80. zomowcy. Przyjechali z tego samego poligonu. – Nie było już czego plądrować i bezcześcić. Dziczy w mundurach ZOMO nie pozostało na koniec nic innego, jak tylko cały ten śmietnik historii podpalić.”.

Grobowiec odrestaurowano dzięki pomocy finansowej miasta Gdańska w 2013 roku

#gdansk #historiajednejfotografii #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #trojmiasto