Opublikowano:

Dzisiaj słyszałam w radiu…

Dzisiaj słyszałam w radiu przemówienie Morawieckiego z okazji rocznicy pacyfikacji kopalni Wujek, cytuje premiera:

– Wspominający ten dzień Krzysztof Pluszczyk [przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Górników KWK „Wujek” w Katowicach – red.] powiedział, że mieliśmy tylko gumowe rurki naprzeciw karabinom. I rzeczywiście walka z tą nieludzką władzą była nieludzka, ale dała posiew wolności. Przelana krew nie została przelana na darmo – powiedział premier.

A tu stosowny fragment z Wikipedii:

16 grudnia około godz. 9 na teren kopalni przybył dyrektor Maciej Zaremba, zastępca szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego płk Piotr Gębka z płk. Czesławem Piekarskim i wiceprezydentem Katowic Jerzym Cyranem. Według płk. Piotra Gębki zebranych na placu kopalnianym było ok. 500-700 górników, każdy był w hełmie. Gębka nie widział nikogo „z gołymi rękami” – każdy był wyposażony w różnego rodzaju przedmioty: łańcuchy, trzonki łopat, trzonki kilofów, liny, pręty i wiele innych przedmiotów przystosowanych we własnym zakresie do celów bojowych.

Doszło do bezpośredniego starcia, po czym siły ZOMO wycofały się pod magazyn główny, skąd prowadzili ostrzał granatami łzawiącymi i petardami hukowymi. W tym czasie, po utknięciu czołgu na barykadzie koło warsztatu mechanicznego (kuźni), górnicy wyskoczyli przed barykadę, powodując wycofanie sił milicyjnych. Podczas ucieczki w ręce górników dostało się trzech funkcjonariuszy milicji. Otrzymali oni kilkanaście uderzeń m.in. przy pomocy prętów metalowych czy trzonków od kilofów, a także kopniaków od tyłu. Pojawiły się okrzyki: „Zabić!”, „Powiesić!”.

#historia