Opublikowano:

Chcemy białych lokatorów w…

Chcemy białych lokatorów w naszej białej społeczności – znak ustawiony w celu wyrażenia sprzeciwu wobec planów wprowadzenia się czarnoskórych do pobliskich domów. Zdjęcie z 1942 roku, ale identyczne hasła będą pojawiać się w przestrzeni publicznej jeszcze przez następne trzy dekady.

Zorganizowany rasizm w USA kojarzy nam się z działalnością Ku Klux Klanu – zakapturzonymi facetami, którzy dopuszczali się morderstw na osobach czarnoskórych i otwarcie głosili nienawistną retorykę. Mało kto jednak wie, że w miarę postępu społecznego i coraz większej niechęci społeczeństwa do otwartej dyskryminacji rasiści zmieniali swoją retorykę i taktykę w taki sposób, aby była akceptowalna dla ogółu. Jednakże ich przesłanie i cel pozostawał taki sam – utrzymywać czarnoskórych w roli podludzi. Już nie mówili: „nienawidzimy czarnych i chcemy, żeby zostali w swoich norach i nie pokazywali nam się na oczy, chyba że jako niewolnicy”. Zamiast tego twierdzili: „Jesteśmy konserwatywną białą społecznością. Żyjemy tutaj razem i jesteśmy szczęśliwi. Nie chcemy mieć żadnych nowych sąsiadów, bo obecnie jest nam dobrze. Mamy przecież prawo żyć tak jak chcemy, czyż nie?” Taka retoryka pomijała milczeniem oczywisty fakt, że każdy obywatel USA, niezależnie od koloru skóry, ma prawo do zmiany miejsca zamieszkania. Samo nazwanie „społecznością” setek lub tysięcy ludzi, którzy oprócz koloru skóry nie mieli ze sobą nic wspólnego jest sporym nadużyciem. Wyprowadzający się sąsiad mając do wyboru sprzedać dom czarnoskóremu za wyższą cenę albo białemu za niższą wybierał tę pierwszą opcję. To z kolei prowadziło do aktów przemocy wymierzonych zarówno w „zdradzieckiego” sąsiada jak i nowego mieszkańca. Często dochodziło do podpaleń, pobić czy nawet zabójstw czarnoskórych. Utrudnienia w wyborze domu doprowadziły do przeludnienia czarnoskórych dzielnic w miast. Dyskryminacja miała miejsce ze strony władz i deweloperów – władze dopuszczały do budowy w tych dzielnicach mieszkań o obniżonym standardzie, a deweloperzy podnosili ceny z powodu dużego popytu. Standardu życia czarnoskórych nie poprawiał fakt, że z powodu wyższej ceny nieruchomości mieli mniej pieniędzy na ich remonty. W rezultacie czarnoskóre dzielnice były źle zaplanowane oraz bardziej zaniedbane co tylko utwierdzało białych, że czarni są niedbali i leniwi. Czarnoskóry mając do wyboru mieszkanie gorszej jakości przy wyższej cenie albo w lepszym standardzie i w niższej cenie mimo zagrożeń decydowali się na zamieszkanie w białych dzielnicach. Tego procesu nie dawało się na dłuższą metę zahamować co utwierdziło białych, że nie ma sensu walczyć z tym „problemem”, ale lepiej jest od niego uciec. Wykupienie domu przez czarnoskórego prowadziło do efektu domina – pojawiało się więcej mieszkań na sprzedaż co prowadziło do obniżenia ceny, obniżona cena sprawiała, że więcej czarnoskórych może kupić ładniejsze mieszkania, więcej czarnoskórych w dzielnicy – więcej mieszkań na sprzedaż, więcej mieszkań na sprzedaż – niższe ceny itd. W taki sposób ukształtował się krajobraz wielu amerykańskich miast – czarnoskórzy zamieszkali w centrach, a biali na obrzeżach.

#historiajednejfotografii #usa #historia #rasizm #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne