Opublikowano:

Dzienniki Goebbelsa, Tom 2:…

Dzienniki Goebbelsa, Tom 2: 1939-1943
11 lipca 1941 (fragment):

Gaullistowskie kręgi w okupowanej Francji i podobne im ruchy na pozostałych terenach okupowanych wymyśliły sobie bardzo prosty, a także zapewne niebezpieczny środek propagandy, a mianowicie: za pomocą naklejania i malowania litery V – ma to oznaczać victoire [zwycięstwo] – próbują jak najszerszej opinii publicznej zwrócić uwagę na swoją działalność. Ludzie pozdrawiają się znakiem V za pomocą rozwartych palców, wskazującego i środkowego, składają kwiaty w kształcie V i temu podobne. Długo myśleliśmy nad tym, jak można skutecznie przeciwstawić się takiej propagandzie. Wpadłem na najprostszy pomysł: po prostu przejmiemy literę V dla siebie i wyjaśnimy, że chodzi o naszą Viktorię. Nasze placówki wojskowe i cywilne na okupowanych terenach otrzymały więc polecenie przechwycenia pozdrowienia z literą V, a także wspierania i zintensyfikowania tej propagandy. Mam nadzieję, że w ten sposób uda się w krótkim czasie zajeździć na śmierć ten niebezpieczny symbol. […]

#iiwojnaswiatowa #francja #niemcy #historia #dziennikigoebbelsa

Opublikowano:

Saddam Husajn i bomba…

Saddam Husajn i bomba atomowa. Prawda czy mit?

Rząd Saddama Husajna został obalony 18 lat temu, jednak dyskusje na temat bomby atomowej, nad którą mieli pracować iraccy naukowcy, nadal nie ustają. Część osób uznaje „bombę Saddama” za kolejny produkt amerykańskiej propagandy. Inni natomiast wierzą w zapewnienia administracji George’a Busha o irackiej broni masowego rażenia, w tym w zaawansowane prace naukowców Saddama nad bombą atomową. Prawda jest jednak dużo bardziej skomplikowana i mniej oczywista niż próbuje się to przedstawić w internetowych dyskusjach.

Tekst jest dostępny także na Blogu, zachęcam do czytania właśnie tam ze względu na większą przejrzystość. https://pulslewantu.pl/saddam-husajn-i-bomba-atomowa-prawda-czy-mit/

Francuski reaktor

W 1956 r. jeszcze w czasach gdy Irakiem rządził król Fajsal II, utworzono Iracką Agencję Energii Atomowej. Ta data przyjmowana jest za symboliczny początek irackich prac nad energią jądrową. Przełomem okazał się jednak pucz z 1968 r., gdy władzę w Iraku przejęła partia Baas, a Saddam Husajn został wiceprezydentem.

Saddam kładł duży nacisk na rozbudowę potencjału wojskowego Iraku. Ówczesny wiceprezydent lekką ręką wydawał miliony dolarów na konwencjonalne uzbrojenie, karabiny, czołgi, myśliwce. Wypchana dolarami teczka otwierała drzwi do największych firm zbrojeniowych świata – szczególnie skorzy do dozbrajania Bagdadu okazali się Francuzi i Brytyjczycy. Problem pojawił się jednak gdy Saddam zainteresował się bronią jądrową.

Na początku lat 70 Bagdad podjął starania o zakup reaktora jądrowego. Najpierw zwrócono się o pomoc do Związku Radzieckiego. Moskwa, nieufna wobec partii Baas (za represje, których od połowy lat 70. dopuszczali się Baasiści wobec rodzimych komunistów), podchodziła jednak do tematu z dużym dystansem. Rosjanie co prawda wstępnie zgodzili się sprzedać Irakijczykom reaktor, jednak tylko pod warunkiem że zostanie on objęty ścisłym nadzorem inspektorów z Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (IAEA). Saddam oczywiście odmówił i zwrócił się o pomoc do Francji.

Obecnie mało kto o tym pamięta, jednak Paryż był bardzo pozytywnie nastawiony do reżimu Saddama Husajna. Współpraca z Bagdadem miała dla Francuzów strategiczne znaczenie i była jednym z filarów ich bliskowschodniej polityki. Nic też dziwnego, że gdy Irakijczycy zapytali Paryż, czy byłby skłonny sprzedać im reaktor, odpowiedź była twierdząca i w 1975 r. podpisano umowę na dostawę dwóch reaktorów badawczych do Iraku.

Centrum irackiego programu nuklearnego został położony na południowych obrzeżach Bagdadu ośrodek badawczy Tuwaitha. W program zaangażowani byli nie tylko naukowcy z Iraku, ale także wielu ekspertów z innych krajów arabskich i Europy – głównie z Francji, ale także z Włoch czy RFN. W końcu, w 1979 r. w ośrodku rozpoczęto budowę pierwszego francuskiego reaktora, któremu nadano nazwę Tammuz 1 (nazwa eksportowa Osirak).

Izraelski nalot

Izraelski wywiad bardzo szybko zainteresował się pracami w ośrodku Tuwaitha i zaczął podejrzewać, że Saddam – z pomocą Francuzów – chce skonstruować broń jądrową. Na to Izrael pozwolić nie mógł.

W 1979 r. nieznani sprawcy umieścili bombę w magazynie portowym w La Seyne-sur-Mer we Francji, gdzie reaktor Tammuz 1 czekał na wysyłkę do Iraku. Wybuch uszkodził rdzeń reaktora i zahamował prace w ośrodku Tuwaitha na kilka miesięcy. W rok później w Paryżu zginął Yahya El Mashad, egipski naukowiec, który kierował irackim programem nuklearnym. Izrael nigdy nie przyznał się do tych dwóch aktów agresji, jednak większość tropów w obu sprawach prowadziła właśnie do Tel Awiwu.

Mimo działań Izraelczyków, prace w ośrodku Tuwaitha stale posuwały się do przodu. W 1980 r. reaktor Tammuz 1 rozpoczął pracę. Szyki naukowcom popsuł jednak sam Saddam najeżdżając na Iran, gdzie kilka miesięcy wcześniej obalono szacha. Zaledwie 8 dni po rozpoczęciu wojny iracko-irańskiej, 30 września 1980 r., irańskie lotnictwo dokonało nalotu na ośrodek badawczy Tuwaitha. Straty były duże, jednak sam reaktor Tammuz 1 nie został zniszczony. Chwilowo.

7 czerwca 1981 r. ośrodek Tuwaitha został ponownie zbombardowany. Tym razem przez Izraelczyków, którzy użyli do tego sześciu samolotów F-16. W ramach Operacji Opera izraelskie samoloty przeleciały przez przestrzeń powietrzną Jordanii i Arabii Saudyjskiej a następnie zrzuciły na ośrodek Tuwaitha 16 bomb. Aż 8 z nich spadło na reaktor Tammuz 1, który został całkowicie zniszczony. Straty w innych budynkach na terenie ośrodka także były znaczne.

W ten sposób izraelski nalot z 1981 r. miał położyć kres irackiemu programowi nuklearnemu. Tak przynajmniej się wydawało. Dopiero po latach okazało się, że do 1981 r. iracki program nuklearny był względnie niegroźny, a dopiero zniszczenie reaktora Tammuz 1 pchnęło Saddama w kierunku konstrukcji broni jądrowej.

Ośrodek Tuwaitha

Sprawa ośrodka Tuwaitha jest jedną z najlepiej zbadanych spraw dotyczących irackiego programu nuklearnego. Zarówno raporty Międzynarodowej Agencji ds. Energii Atomowej (IAEA), jak i zeznania irackich naukowców złożone już po 2003 r. , dobitnie wskazują że prace prowadzone tutaj miały charakter wyłącznie cywilny. Nawet gdyby Saddam postanowił w pewnym momencie wykorzystać reaktor Tammuz 1 do budowy broni jądrowej, to uzyskanie przy pomocy tak niskowydajnego reaktora dostatecznej ilości wzbogaconego uranu zajęłoby dekady a nie lata.

Niemieccy naukowcy

Nalot na ośrodek Tuwaitha miał być jednak dla Saddama momentem przełomowym. Jak wskazują iraccy naukowcy, którzy uciekli z Iraku lub dostali się w ręce Amerykanów w czasie okupacji, po 1981 r. iracki program nuklearny był nie tylko kontynuowany, ale doczekał się także dużo większego wsparcia finansowego ze strony Bagdadu i nastawiony był już konkretnie na skonstruowanie broni jądrowej.

Po 1981 r. większość irackich prac była prowadzona w ramach projektu o enigmatycznym kryptonimie PC3. Na jego czele stanął Jafar Dhia Jafar, Irakijczyk pracujący wcześniej m.in. w brytyjskim Imperial College oraz w CERN (Europejska Organizacja Badań Jądrowych). W ramach PC3, Irakijczycy zajmowali się wzbogacaniem uranu, poszukując sposobu na jak najszybsze uzyskanie takiej ilości wzbogaconego uranu, która wystarczyłaby do konstrukcji broni jądrowej.

Początkowo prace Irakijczyków były bardzo ślamazarne i napotykały wiele problemów. Sytuacja zmieniła się gdy do Iraku sprowadzono dwóch Niemców, Waltera Bussego i Bruno Stemmlera. Obaj posiadali bogate doświadczenie zdobyte podczas prac dla czołowych firm europejskich zajmujących się energią jądrową. Niemcy zaproponowali Irakijczykom wykorzystanie w procesie wzbogacania uranu zaawansowanych technicznie wirówek (tak jak robi obecnie Iran). Wkrótce później nastąpił przełom.

Jak wskazują raporty IAEA, Irakijczycy zaczęli na masową skalę budować wirówki i łączyć je w tzw. kaskady. Program PC3 po „zasileniu” go niemieckimi naukowcami, otworzył Irakowi drogę do uzyskania broni jądrowej. Według wyliczeń IAEA, gdyby Irak utrzymał tempo budowy wirówek i kaskad z końca lat 80, pierwsza iracka bomba atomowa, powstała w 1995 r., a w 2020 r. Irak miałby ich już 20. Prawidłowość tych wyliczeń potwierdziła się w 1991 r., gdy wojska koalicji podczas I wojny w Zatoce znalazły na terenie Iraku wysoko wzbogacony uran (HUE) do 93%, który nadawał się już do konstrukcji broni jądrowej.

Znowu jednak wojna przeszkodziła Saddamowi w realizacji jego nuklearnych ambicji. Podczas I wojny w Zatoce w 1991 r. większość ośrodków badawczych na terenie Iraku zostało zniszczonych. Teoretycznie Bagdad mógłby próbować reanimować program PC3, jednak Irakijczycy zwyczajnie nie mieli do tego wystarczającej ilości pieniędzy. Poza tym po fiasku inwazji na Kuwejt, Irak znalazł się na cenzurowanym, a wszystkie jego kroki były uważnie śledzone przez Amerykanów. Wznowienie programu PC3 i utrzymanie go w tajemnicy było w praktyce niemożliwe. Tak dobiegły końca marzenia Saddama o irackiej bombie atomowej.

Prawda czy mit?

Jak widzimy, Irakijczycy faktycznie myśleli poważnie nad konstrukcją broni jądrowej, zwłaszcza w okresie od połowy lat 80. do 1991 r., gdy program PC3 święcił swoje największe sukcesy. Irakowi udało się także wzbogacić uran do poziomu 93%, co było odpowiednim poziomem do konstrukcji broni atomowej. Jednak Bagdadowi prawdopodobnie nigdy nie udało się uzyskać takiej ilości wzbogaconego uranu, która wystarczyłaby do konstrukcji chociaż jednej bomby. Ponadto po 1991 r. program PC3 całkowicie upadł, a szanse Iraku na skonstruowanie bomby atomowej spadły niemal do zera.

W ten sposób dochodzimy do wniosku, że Saddam faktycznie chciał skonstruować broń atomową i przed inwazją na Kuwejt był bardzo blisko osiągnięcia swojego celu. Atakując sąsiedni Kuwejt sprowokował jednak I wojną w Zatoce, która doprowadziła do upadku irackich prac nad bombą atomową. Wszelkie dyskusje na temat bomby Saddama po 1991 r. są moim zdaniem niepoważne i mają dużo więcej wspólnego z propagandą niż wiedzą opartą na źródłach.

Wokół irackiego programu nuklearnego istnieje jednak jedna zagadka, która do dziś budzi spory. Otóż nie wiadomo czy przed 1981 r., tj. zniszczeniem reaktora Tammuz 1 przez Izraelczyków, Saddam myślał o konstrukcji broni atomowej. Dane IAEA potwierdzają, że iracki program przed 1981 r. miał charakter wyłącznie pokojowy i nie był nastawiony na uzyskanie broni atomowej. Dopiero później Irakijczycy rozpoczęli prace zmierzające w kierunku konstrukcji broni atomowej. Rodzi się zatem pytanie; czy to przypadkiem nie Izraelczycy sprowokowali Saddama do podjęcia starań o budowę bomby. Na to pytanie nie ma jednak jednoznacznej odpowiedzi.

Więcej informacji na temat Arabów i ich prób opracowania bomby atomowej znajdziecie w moim artykule “Nuklearne ambicje krajów arabskich”, który ukazał się w marcowym wydaniu magazynu Układ Sił.

_________________________
Chcesz pomóc w rozwoju “Pulsu Lewantu”? Możesz zostać Patronem Bloga w serwisie Patronite i uzyskać dostęp do cotygodniowych przeglądów prasy, wczesny dostęp do moich artykułów i wiele więcej.
– Patronite: https://patronite.pl/PulsLewantu
– PayPal: paypal.me/PulsLewantu

#iirak #izrael – wątek z 1981 r. #syriaspam – może kogoś zainteresuje #bliskiwschod #geopolityka #historia #lagunacontent – autorski tag do obserwowania ( ͡° ͜ʖ ͡°) #gruparatowaniapoziomu

Opublikowano:

Jeszcze więcej NAPRAWDĘ…

Jeszcze więcej NAPRAWDĘ zapomnianych, utalentowanych kierowców F1 #abcf1 zapraszam do obserwowania

Wczoraj opowiedziałem wam o pięciu naprawdę zapomnianych kierowcach w historii Formuły 1. Oczywiście ilość nieznanych talentów Formuły 1 nie zamyka się tylko na tej liście. Królowa motosportu gościła wiele ciekawych nazwisk, które miały potencjał zabłysnąć, dlatego zapraszam na kolejną kompilację kierowców wartych pamiętania.

Jeżeli ktoś chcę przeczytać w wersji blogowej, proszę bardzo :3

Jo Bonnier- Szwedzki kierowca, który w Formule 1 rywalizował na przestrzeni aż szesnastu sezonów. To jest bardzo dobry wynik jak na kierowcę wczesnych lat ścigania (zaczynał w latach 50, kończył w 70), który już sam z siebie mówi o możliwościach tego zawodnika. Poza wygraniem Grand Prix Holandii w 1959 roku jego rezultaty „na papierze” nie były aż tak imponujące. Trzeba jednak pamiętać, ze rywalizował przeważnie gorszymi maszynami. One paozwalały mu na częste zajmowane punktowanych pozycji. Wtedy punktowano zaledwie sześć najlepszych miejsc, w przeciwieństwie do dzisiejszych dziesięciu, co jest dowodem na to, że był w stanie regularnie, nie najlepszymi maszynami, zdobywał wysokie pozycje.

Popis swoich możliwości dał także w wyścigach niezaliczanych do klasyfikacji generalnej. Zajął tam dwadzieścia miejsc na podium. O ironio, bez żadnej wygranej (w oficjalnych statystykach jedna wygrana i żadnego innego podium). Był jednym z założycieli Grand Prix Drivers’ Association, czyli stowarzyszenia kierowców Formuły 1, dbającego głównie o bezpieczeństwo kierowców.

Didier Pironi- Krótka kariera, ale naprawdę udana. Trzy wygrane, trzynaście miejsc na podium, bardzo często na punktowanych pozycjach. Niestety doznał tragicznego wypadku podczas Grand Prix Niemiec w 1982 roku, gdzie trwale uszkodził swoje nogi i nie mógł rywalizować na poziomie Formuły 1. Gdyby nie ten wypadek, to najprawdopodobniej zdobyłby Mistrzostwo Świata w tamtym sezonie. Warto podkreślić, jak bardzo był bliski tego tytułu. Choć w pięciu ostatnich wyścigach sezonu nie rywalizował, to zdobyte punkty zapewniły mu pozycję wicemistrza.

Rene Arnoux- Na tle wielkich talentów lat 80tych jego nazwisko w przestrzeni publicznej zniknęło gdzieś w tle. To trochę dziwnie, bo przecież wygrał aż siedem wyścigów w czasach, gdzie obok ścigali się Piquet, Prost, Senna czy Mansell. Niestety jego karierę zaprzepaściło to, że chciał więcej osiągnąć, ale nie był w stanie. Gdzie inni kierowcy by się cieszyli z reprezentowania Ferrari, to francuski kierowca był niezadowolony z faktu nieposiadania najlepszej maszyny w tamtym okresie. Walka o podium go nie interesowała, więc rozstał się ze Scuderią i ostatnie lata spędził w Ligerze, gdzie już nigdy na przysłowiowych stopniach nie stanął.

Stefan Johansson- Odejście Rene Arnoux z Scuderii Ferrari dało innemu kierowcy szansę zabłyśnięcia. W trzy sezony 1985-1987 aż jedenastokrotnie stawał na podium i był bardzo bliski wygrana jednego z wyścigów z San Marino. Nie udało się to tylko i wyłącznie z przyczyn technicznych. Dobre rezultaty bez zwycięstw nie przekonały jednak topowych zespołów do zakontraktowania szwedzkiego kierowcy. Potencjał miał spory, gdyż trzykrotnie (w swojej klasie) wygrywał wyścig Le Mans, a później zdobył kilka podiów w serii Indycar.

Maurice Trintignant- Francuz z dobrymi rezultatami w Le Mans, zwycięzca dwóch wyścigów Formuły 1 w Monako. Wygrywał wiele wyścigów niezaliczanych do klasyfikacji pucharu świata i generalnie był znaną osobistością, gdzie powszechnie było wiadomo o jego konkurencyjności na tle rywali. Wraz z Jeanem Behra i Peterem Collinsem zaliczają się (w mojej opinii) do trzech najbardziej zapomnianych kierowców lat pięćdziesiątych.

Thierry Boutsen – Kolejny przykryty sławą wielu innych kierowców Formuły 1. Zaczynał swoją przygodę w zespole Arrowa, gdzie spisywał się bardzo dobrze. Posiadając niekonkurencyjny bolid, był w stanie kilkukrotnie kończył wyścig na punktowanej pozycji, a nawet jedno podium, gdzie to w Grand Prix San Marino w 1985 roku zdobył drugie miejsce. Jeżeli nie zdobywał punktów, to często kończył wyścig tuż za punktowanymi pozycjami, co też jest warte uwagi przy tak słabych osiągach jego bolidu i obszernej stawce. Dobre rezultaty sprawiły, że dostał szansę od zespołów Benettona i Williamsa. Zwyciężył wtedy w trzech wyścigach i czternastokrotnie stawał na podium. Zdobył też jedno Pole Position.

Peter Collins – Na ilość wyścigów, w których wziął udział, jego rezultaty wygląda bardzo dobre. Początków nie miał udanych, bo w latach 1952-1955 ścigał się w prywatnych, bardzo słabych maszynach, gdzie nie zdobył żadnego punktu. Los się do niego uśmiechnął w 1956 roku, kiedy został kierowcą Scuderii Ferrari. Reprezentował wtedy barwy czerwonych przez trzy lata. Rezultaty z tego okresu to trzy wygrane i dziewięć miejsc na podium na przestrzeni zaledwie dwudziestu wyścigów. Niestety śmiertelny wypadek w 1958 roku na Nurburgringu zakończył jego sukcesy dla włoskiej stajni.

Miał szansę osiągnąć wiele, gdyby nie przedwczesny koniec żywota. Pamiętajmy, że swoje rezultaty w Ferrari zdobywał w okresie, kiedy obok niego rywalizowali tacy kierowcy jak Fangio, Moss, Behra i inni. Mimo to posiadając konkurencyjną maszyną stawał na podium w prawie co drugim wyścigu. Na dodatek zakończył sezon 1956 na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, tracąc zaledwie kilka punktów do tytułu mistrzowskiego.

Dla tych, co nie widzieli poprzedniej części, to zapraszam tutaj: https://abcf1world.wordpress.com/2021/07/08/pieciu-naprawde-zapomnianych-utalentowanych-kierowcow-formuly-1/

#abcf1 #f1 #formula1 #sport #motoryzacja #historia #gruparatowaniapoziomu

Opublikowano:

Poszukuję #ksiazki Kazimierz…

Poszukuję #ksiazki Kazimierz Fudakowski Między endecją a sanacją. Wspomnienia ziemianina w jakiejkolwiek formie. nakład dawno wyczerpany 🙁 lub ewentualnie czegoś innego na zastępstwo o senacji.

#literatura #szukam #endecja #senacja #pilsudski #historia

Opublikowano:

Gdzieś na Quorze wyczytałem,…

Gdzieś na Quorze wyczytałem, że w czasie II wojny światowej na Froncie Zachodnim walczyło tylko 10 dywizji (piechoty i pancernych) i większość armii amerykańskiej nie widziała pola bitwy, ile w tym prawdy? #iiwojnaswiatowa #2wojnaswiatowa #drugawojnaswiatowa #historia #wojsko #wojna

Opublikowano:

Czy za przypominającymi…

Czy za przypominającymi krzyże Grunwaldu nagrobkami powstańców oraz żołnierzy 1939 i LWP kryje się jakaś głębsza historia?

#powstaniewarszawskie #historia #iiwojnaswiatowa #prl