Opublikowano:

1918: Rewolta śląskich…

1918: Rewolta śląskich górali
Oj, to były czasy… Na łące w Koniakowie „Jerzy Kawulok wystawił sobie chałupkę. Dwukrotnie zapowiadałem mu, że zostanie usunięty, wreszcie kazałem porąbać drzwi i piec, a on nie chce odejść” – tak jeden z nadzorców leśnych donosił do zarządu Komory Cieszyńskiej już w 1791 r. Wspomniana Komora obejmowała majątki byłych książąt cieszyńskich, które przeszły w posiadanie Habsburgów. By zwiększyć zyski potrzeba było więcej ziemi i więcej ludzi. Na celowniku znalazła się góralska gospodarka szałaśnicza – zabierano chłopom ziemię, a ci – pozbawieni środków do życia – skazani byli na pańszczyznę, robotę za ochłapy z pańskiego stołu. Jak pisał prof. Chlebowczyk „Nie było wsi cieszyńskiej, której by mieszkańcy nie skarżyli się na bezprawne, samowolne zabieranie przez zwierzchność gruntów, lasów, czy pastwisk chłopskich”. Górale sądzili się, skarżyli, ale wszak to Komora była tu władcą. Czasem i zbrojnie występowali, a wtedy trzeba było ściągać wojsko, jak na początku lat 80. XIX wieku w Koniakowie, Istebnej i Wiśle.
Aż przyszła Wielka Wojna. Arcyksiążę Fryderyk Habsburg wprawdzie nie błysnął wojskowymi zdolnościami jako dowódca armii austro-węgierskiej, ale w 1916 odbyło się w Wiśle ostatnie habsburskie polowanie – ustrzelił dwa koguty głuszca. Potem było coraz gorzej. Posypała się monarchia w Wiedniu. I nie tylko ona.
„Bezsilni dawniej wobec przemocy i bezprawia Komory zabierającej im coraz to nowe sałasze (pastwiska) rozpoczęli chłopi, przede wszystkim górale, atak o zwrot serwitutów” – pisał historyk Andrzej Pilch. Żądano bezzwłocznego usunięcia żandarmerii i znienawidzonych urzędników Komory, na których czasem dokonywano i zamachów. W Wiśle, Istebnej, Jaworzynce i Koniakowie ludność przystąpiła do wyrębu lasów Komory Cieszyńskiej, które rozciągały się na obszarze 70 gmin. W Brennej puszczono z ogniem cztery baraki w lesie Komory. 12 listopada splądrowano pałacyk myśliwski Habsburgów w Wiśle. 17 listopadach na chłopskich wiecach w Wiśle i Istebnej żądano m.in., by zamki i lasy Komory „przeszły na własność Narodu”. Strach zapanował wśród tych, którzy dotychczas czuli się władcami Śląska Cieszyńskiego. Przestraszony hrabia Larish wymógł na polskiej Radzie Narodowej wysłanie oddziału wojskowego z karabinami maszynowymi do obrony jego zamku we Frysztacie przed ewentualną napaścią ze strony górników.
Oddział Informacyjny DOW w Cieszynie w poufnym liście do Rady Narodowej pisał: „Ludność gnębiona przez wieki poczuła się naraz wolna i kiedy jej władza, jej prawowita, powiedziała to, że lasy etc. są teraz „nasze”, nie dziwi, że ludność ta ruszyła, by coś z tego dostać”. Przypomnijmy: dostać coś z tego, co w góralskich opowieściach przez kolejne pokolenia traktowano jako zagrabione przez Komorę Cieszyńską.
„Zaburzenia te – pisał starosta J. Podczaski – zakończyły się z chwilą objęcia dóbr arcyksięcia pod zarząd przymusowy”. Ten zarząd przymusowy, a więc faktyczne upaństwowienie, nad dobrami Komory Cieszyńskiej ogłoszono 24 grudnia – pod ogromną oddolną presją, a w kwietniu 1919 r. ogłoszono sekwestr dóbr księcia bielskiego Sułkowskiego. Takie to były czasy.

Zdjęcie: Góral z Koniakowa. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Źródło

#slask #historia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #polska